Patrzysz na wypowiedzi wyszukane dla hasła: Urząd skrabowy Wynalazek
Wiadomość
  Złodzieje pod urzędem skarbowym!!!
Złodzieje pod urzędem skarbowym!!!
Uważajcie na złodzieji pod US na ulicy Wynalazek. Wczoraj około 15 widziałem
trzy łyse pały w polonezie beżowy metalik rejestracja WR ......znak
charakterystyczny uszkodzone na dole prawe tylne drzwi. Schemat działania,
jedna pała siedzi w samochodzie gotowa do szybkiej ucieczki, dwie pały
kursują po parkingu z nosami przyklejonymi do szyby każdego samochodu!!!!!!
Bacznie im się przyglądałem tym razem mieli pecha, nikt nie zostawił np,
radia i pały odjechały. Pamiętajcie nie zostawiajcie niczego w samochodach,
radia nie chowamy pod siedzenie czy panelu do schowka. Nie kupujmy (okazyjnie)
kradzionych odtwarzaczy!!!!!!!!!!!

Ps. Marzę o Uzi!!!!!!!
 
  Obejście prawa
Obejście prawa
www1.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,1592369.html
Obejście prawa - fantastyczny wynalazek pieniądzożernego fiskusa.
Masz ulgę budowlaną? Urząd Skarbowy udowodni ci, że wykazujesz złą wolę.
Budujesz się po to, żeby zapłacić mniejszy podatek, a nie dlatego, że masz
takie potrzeby....
Genialne w swej prostocie...
  Meldunek
Cześć,

należymy do Mokotowa. Polecam uwadze tę oto stronkę: www.mokotow.waw.pl/
Reasumując: meldujesz się na Rakowieckiej 25/27. Samochód rejestrujesz na
Wiktorskiej 91A. Urząd Skarbowy masz na Wynalazek 3, ale uwaga: ciągle jakaś
część urzędu się mieści na Kujawskiej 1 i szczerze mówiąc nie bardzo wiem, co
się gdzie załatwia. W każdym razie, mam wrażenie, że cały urząd przenosi się na
Wynalazek, więc zacznij zwiedzanie tam :-)) Zapewne będziesz musiał też
podpisać umowę o korzystanie z energii elektrycznej - "nasz" Stoen mieści się
na Roentgena, obok szpitala onkologicznego.
Pozdrawiam

DEV_NULL
  Stałeś w kolejce?
Można sobie poradzić...
Bank Pekao S.A., którego nienawidziłam za kolejki (na pl.Powstańców w W-wie)
zmieniłam na m-bank - BAJKA. Wszystko załatwiam w domu - przez internet lub
telefon i zawsze mogę sprawdzić szczegółową historię rachunków, żaden bankomat
mi nie wciska mi kitu, że mam na koncie np. 2.000 a tak naprawdę mam około
1.000, bo: a) poprzedni dzień rozliczeniowy był trzy dni temu b) bank pobrał
sobie jakieś fantastyczne prowizje, o których dowiem się kiedyś tam c) zrobiłam
w międzyczasie zakupy d) nie wiem, co jeszcze. W tamtym banku czekałam też
czasami nawet tydzień na przelew, (opłaca się przetrzymywać pieniądze klienta,
by nie płacić tych marnych odsetek) W m-banku bywa minuta. Urząd Skarbowy...
Informacja na ul. Wynalazek... To jest dopiero wynalazek. Zorientowałam się, że
dobrze zrobię, jak kupię pewnej grubej pani czekoladę, bo inaczej nie
zostałabym o niczym poinformowana po półgodzinnym staniu. Słuszne to było
rozumowanie. Nie mówiąc już o tym, że KOSZMAREM jest znalezienie tam miejsca do
zaparkowania. Tak więc w tym roku robię wszystko, by nie przekroczyć dochodu
wolnego od podatku, byle tylko tam nie musieć jeździć raz na miesiąc. Poczty
nienawidzę, więc za wszystko płacę w domu przelewami z m-banku. Czekam, kiedy
będę mogła robić hipermarketowe zakupy przez internet. Za to jest takie cudowne
miejsce użyteczności publicznej, które po prostu kocham. To BUW. Żadnych
kolejek i taka europejska atmosfera.
 
  Rząd przyjął projekt ustawy abolicyjnej
Co robią urzędnicy jak nie radzą sobie z sytuacją? Wymyślają
tony nowych formularzy do wypełnienia np. deklaracje majątkowe.
Jest to doskonała zasłona dymna odwracająca uwagę od
rzeczywistych problemów - nieudolności i niewydolności urzędów
skarbowych. Gazety i telewizja zajmą się informowaniem o
nowych "wynalazkach", zaś o sprawach rzeczywiście istotnych
będzie cicho. A jak ktoś do tej pory nie wykazywał w PIT-ach
wszystkich dochodów to nie sądzę, że zrobi to w deklaracji
majątkowej. Chyba, że ministerstwo planuje zatrudnić dodatkową
armię urzędników kontrolujących nasze domy.
  Ściągnij program, który wypełni PIT za Ciebie!
Problem z funkcjonowaniem skarbówki w naszym kraju jest za bardzo złożony żeby
omówić go w ciągu miesiąca. ;-))
Sprawa Urzędu Skarbowego Warszawa-Mokotów jest dość prosta, gdyż ten
"najpopularniejszy" znajduje się pod adresem:
"00-793 Warszawa, ul. Kujawska 1", jest przeznaczony dla osób prowadzących
działalność gospodarczą.
Natomiast drugi Urząd Skarbowy Warszawa-Mokotów położony w 02-677 Warszawa, ul.
Wynalazek 3 jest dla wszystkich osób fizycznych zamieszkałych na naszym
wspaniałym mokotowie. ;-))
ps.US Warszawa-Ursynów też mieści się na ul. Wynalazek 3, tylko na innym piętrze.

Pozdrawiam
Mr.Odolansky
  Nie otrzymałem PIT-11 od pracodawcy
Nie otrzymałem PIT-11 od pracodawcy
Do tej pory (18 IV) jeden z trzech moich zeszłorocznych pracodawców nie
dostarczył mi PIT-11. Na początku kwietnia napisałem na adres prezesa tejże
firmy oraz osoby z działu księgowości odpowiedzialnej za przygotowanie PIT-11
ponaglenie. Od tej pory nie dostałem nawet odpowiedzi, a skontaktować się nie
da, bo w firmie albo nikt nie odbiera, albo odpowiednie osoby
są "nieuchwytne". W Urzędzie Skarbowym (Warszawa-Mokotów, Wynalazek 3)
powiedziano mi, że to nie ich problem, a ja muszę się rozliczyć prawidłowo,
niezależnie od okoliczności, pod groźbą sankcji karnych. Co mogę zrobić, żeby
rozwiązać ten problem?
  Nie otrzymałem PIT-11 od pracodawcy
nauma napisał:

> Do tej pory (18 IV) jeden z trzech moich zeszłorocznych pracodawców nie
> dostarczył mi PIT-11. Na początku kwietnia napisałem na adres prezesa tejże
> firmy oraz osoby z działu księgowości odpowiedzialnej za przygotowanie PIT-11
> ponaglenie. Od tej pory nie dostałem nawet odpowiedzi, a skontaktować się nie
> da, bo w firmie albo nikt nie odbiera, albo odpowiednie osoby
> są "nieuchwytne". W Urzędzie Skarbowym (Warszawa-Mokotów, Wynalazek 3)
> powiedziano mi, że to nie ich problem, a ja muszę się rozliczyć prawidłowo,
> niezależnie od okoliczności, pod groźbą sankcji karnych. Co mogę zrobić, żeby
> rozwiązać ten problem?

Rzeczywiście ciężarem prawidłowego rozliczenia rocznego obarczeni są sami
podatnicy. Brak PIT'u wystawionego przez płatnika będzie tutaj pełnił
ewentualnie rolę mogącą wyłączyć lub ograniczyć odpowiedzialność karną skarbową
(aczkolwiek jest to też w jakimś stopniu związane z kwestiami dowodowymi:
przykładowo poinformowanie płatnika o prawidłowym adresie, dowód nadania listu
poleconego itp.)
Samo rozliczenie oczywiście i tak należy złożyć (a brak PIT'u od płatnika nie
zwolni też z ewentualnych odsetek za zwłokę).
Mając na uwadzę, że na inne działania może już być za późno, jedyne co można
zrobić, to wykorzystać dostepną sobie wiedzę - choćby miały to być kwoty
przybliżone.

Radosław Gumułka
  Skandal pt. "Komkarta"
to jeszcze nic, czy wiecie że.........
jak ktos z nas np. nie doładuje Jej na czas i złapią nas bez biletu to
zaplacimy za to z pensji ??
Moja dziewczyna jak spotyka taki wynalazek jak Komkarta w zyciu to zaraz chce
wiedziec wiecej. No i drązyła, drązyła wysyłała jakies meile do (MPK też) i
zreferowała mi ostatnio,ze jak nas złapia a mamy komkarte imienna (nie
doładowana) i nie zapłacimy kary w ciągu 7 dni to wniosek pójdzie do urzedu
skarbowego (chyba nie jestem pewien na 100 %) ten skieruje pismo do twojej
firmy i bez twego zaangazowania ściągają Ci to z pensji.
I to fakt bo już 2 Jej kolegów z pracy tak urządzono, zapomnieli biletu i kare
zapłaciła firma z ich pensji.
Nie powiem wam jak to wygląda pod wzgledem prawnym i finansowymi operacjami bo
to ona pracuje w ksiegowosci. Ale to jest fakt i co najlepsze takich kruczków
jest wiecej.
Wiem np. że komkarta wykorzystywana bedzie przy sprawdzeniu meldunku.
Przy pomocy komkarty mozna tez kontrolowac inne rzeczy.
No ale to przeciez przyszłosc.....Państwo policyjne na nas czeka.....jeszcze
troche i bedzie jak w Stanach - kupimy komkarte i od razu jestesmy w ilus tam
bazach danych. Moga nas przeswietlac na wylot dowolne służby itp.
A ja komkarta mówie nie, jeśli ktos mi proponuje udział w takim przedsiewzieciu
to chce wiedzic dokładnie w co mnie wrabiaja.
  który Urząd Skarbowy dla ul. Sobieskiego 60?
Urząd Skarbowy Warszawa-Mokotów

Siedziba
ul. Kujawska 1
00-793 Warszawa
tel. (022) 848-61-51
fax. 022 849-00-66

Oddział
ul. Wynalazek 3
02-677 Warszawa
tel. (022) 843-32-11
fax. 022 647-03-58
Oddział
ul. Wiśniowa 37
02-545 Warszawa
tel. (022) 848-57-07

Dział Egzekucji
fax. 022 646-84-20

Kontakt e-mail
us1433@mz.mofnet.gov.pl

polecam wyszukiwarkę na www.izba-skarbowa.waw.pl
  Mobilne Centrum Monitoringu
Ul. Wynalazek przy Marynarskiej !!!!
Obok Urzędu Skarbowego. Pomimo wyraźnego znaku nakazu skretu w
prawo, samochody jadące ul. Wynalazek skręcają w Marynarską w
lewo (przez pas w kierunku Galerii Mokotów). Ani policjanta, ani
Straży miejskiej, Ani Centrum Monitoringu. Kierowcy ci to
cwaniacy, którzy nie chcą stać na skrzyżowaniu Rzymowskiego-
Marynarska i skracaja sobie w ten sposób droge. Nie wystarcza im
już ul. Postępu i łamią w ten sposób przepisy, narażając zarówno
samochody jadące Marynarską w obie strony oraz pieszych
przechodzących przez Marynarską (sam dziś widziałem jak mało nie
doszło do kolizji oraz potrącenia pieszego. A ten proceder
nasila sie z dnia na dzień (zwłaszcza rano). Gazeto przetłumacz
policji, żeby zacząła zajmować się tego typu przypadkami coraz
czestszego ignorowania wyraźnych znaków drogowych w Warszawie
(zarówno tych pionowych jak i poziomych) przez spryciarzy,
którzy za nic maja sobie porządek ruchu, innych kierowców
prawidłowo jeżdżących po mieście i bezpieczeństwo na drodze.
Uważam, że takie cwaniactwo powinno być ostro karane mandatami
500zł, zabieraniem prawa jazdy i ponownymi egzaminami. To nie
jest bezmyślność ale perfidia i stosowanie zasady: inni to
smiecie, ja jestem najważniejszy.
  Hutnicy mają zapłacić podatek od prezentu
Jasne, że darowizna
a darowizna z takiej racji, że im pieniądze nowy właściciel podarował. Bo
przecież nie zapłacił za prace. Prezent dostali na nowa drogę życia. Taką umowę
podpisał z każdym z pracowników. A Urząd Skarbowy wydał im wcześniej
interpretację, że moga tak zrobić. a teraz mu się odwidziało.
"Normalny przychód" to jakiś nowy wynalazek towarzyszy z finansów. Mądrala się
znalazł... Nie wart 2800
  nr konta pilnie!
Prosze ale lepiej ten nr potwierdzic :

Urząd Skarbowy Warszawa Ursynów
02-677 Warszawa, ul. Wynalazek 3
woj. mazowieckie
tel. centrala (0-22) 843-86-51; 843-86-52, 548-68-00
fax. (0-22) 843-26-74; 548-68-64
www.izba-skarbowa.waw.pl
podległy pod: Izba Skarbowa w Warszawie

Numery kont (NBP O/O Warszawa)
Podatek dochodowy od osób prawnych: 85101010100165062221000000
Podatek od towarów i usług (VAT), podatek akcyzowy i podatek od gier:
35101010100165062222000000
Podatek dochodowy od osób fizycznych: 82101010100165062223000000
Dochody państwowych jednostek budżetowych: 79101010100165062225000000
Pozostałe dochody z tytułu podatkowych i niepodatkowych należności budżetowych:
76101010100165062227000000

Rachunki bieżące urzędu skarbowego jako państwowej jednostki budżetowej:
Wydatki budżetowe państwowej jednostki budżetowej: 23101010100165062230000000
Dochody budżetowe państwowej jednostki budżetowej: 70101010100165062231000000

Obszar działania:
Część gminy Warszawa - miasta na prawach powiatu obejmująca
dzielnice: Ursynów, Wilanów
  Awantura o liberalizację rynku usług UE
Znowu nas zdradzą
Jak widać, pada przywilej za przywilejem. Europa sukcesywnie nas zdradza, tak
jak to miało miejsce w II Wojnie Światowej. Gorzej, zdradza samą siebie, bo
system zatwierdzania lewego prawa jest bardzo podatny na lobbing, i mniejszość
spokojnie może przepychać niekorzystne ustawy, jak w przypadku słynnej już
machlojki pod tytułem "Wynalazki z użyciem komputera i metody biznesowe", a
konkretnie chodzi o patentowanie algorytmów. To pogrąży sektor tworzenia
oprogramowania w Europie. Wobec tego wszystkiego apeluję do wszystkich
rozsądnych, idźcie na referendum i głosujcie przeciwko tzw. konstytucji
europejskiej, bo w obecnym kształcie w powiązaniu z obecnymi strukturami, jest
ona jednocześnie antyeuropejska i antypolska. Ta konstytucja jest bardzo
skomplikowana. Zbyt skomplikowana jak na konstytucję, co stwarza potężne pole
manewru dla unijnego biurestwa, które będzie mogło konstytucję interpretować
do woli. Realne jest, że zapędy interpretacyjne dogonią interpretacje prawa
wykonywane przez polskie urzędy skarbowe. To już znamy, powtórki z pewnością
nie chcemy. Ale zagrożenie płynące z konstytucji UE dostrzeże tylko ten, kto
otworzy oczy i zechce owe zagrożenia dostrzec. I tak zgodziliśmy się (tzn.
nasi negocjatorzy) na zbyt wiele, godząc się na wyższy VAT w budownictwie i na
internet.
  Galeria Mokotow -afera ze zdjeciami
ja tam ostatnio ganialem jak mie z Urzedu Skarbowego na Wynalazku do banku albo
na poczte kazali isc. I wiecie jak jest, żaden tramwaj teraz nie jezdzi a
autobus to tez prawie wcale. Taksowki nie wezme bo za krotko i piniędzy
szkoda. Wieć ide a tam pasy w esy floresy. Dojscie do galerii mokotów to jak
droga przez okopy. pasy w te i wewte zeby prosto nie isc. a tam, na odcinku
500 m 1 facet spawa cos tak że aż iskry poszły i żeby bylo lepiej, to zaraz
przy pasach. i nic poza tym. piasek i kurz. bo sucho bylo. ale jak spadnie
deszcz to pewnie bloto.

i to wszystko za piniądze podatnika, ktoreyc zresztom nie chcąm wzionść. bo ja
im chce zapłacic za ten VAT a oni zebym do banku poszedł. A tam wiecie jak
jest, wlasnie tak jak napisalem
  Unijnych pieniędzy na drogi nie będzie?
Taki nasz swjski Wynalazek
Godzinę temu jadąc slalomem z urzędu skarbowego o mały włos nie zgubiłem koła.
Nie mogłem uwierzyć własnum oczom. Dziura miała z pół metra głębokości.
Uważajcie na skrzyżowaniu Lotników z Wilanowską w naszej pięknej Stolicy.

Co za bagno!
  Program PIT-2004 doł. do Gazety Wyborczej to CHAŁA
Program PIT-2004 doł. do Gazety Wyborczej to CHAŁA
1. Program ten nie obejmuje pełnego wykazu instytucji pożytku publicznego.
Najnowsze "aktualizacje" tego bubla nie obejmują fundacji zarejestrowanych
ponad 2 miesiące temu, a edytować "własnych" fundacji nie pozwala.
Przykład: FUNDACJA "WYRÓWNYWANIE SZANS" z Wrocławia, zarejestrowana w
krajowym rejestrze w styczniu br. pod numerem - 0000227378.
2. Urząd Skarbowy Warszawa-Mokotów ma dwa oddziały, do których mieszkańcy "z
urzędu" przydzieleni są w zalezności od miejsca, w którym na Mokotowie
zamieszkują. Jeden adres to ul.Kujawska 1, drugi (wspólny z Ursynowem, choć
na różnych piętrach) to ul.Wynalazek 3. Program nie pozwala wyedytować
POPRAWNYCH danych. Albo (przy poprawnej nazwie) adres jest błędny (W-wa
Mokotów, ul.Kujawska 1), albo (przy poprawnym adresie) nazwa urzędu jest
nieodpowiednia (W-wa Ursynów, ul.Wynalazek 3).
3. Szkoda, że Gazeta Wyborcza dała się wciągnąć we współpracę z tak żałosną,
a żądną rozgłosu "firmą" (dołączenie płyty z jej programem do gazety zapewne
miało być jej promocją). Czyżby tej "firmie" również prezesował prezes
słynnego "Prokomu" (tego od ZUS-u)?
4. Ww. firma znikła z powierzchni ziemi. Nie odpowiada na e-maile! Ba, nawet
ich nie przyjmuje!
  Mosty Marcinkiewicza hahahaha
W zasadzie ukończyć to nie sztuka. Choć jemu Marynarska zajęła 3 lata. TRZY
LATA do jasnej cholery!! Wiesz jakie straty poniosła Warszawa z powodu
rozgrzebania Marynarskiej? Wiesz jakie straty poniosły firmy mieszczące się w
okolicach Marynarskiej, Postępu, Wynalazek, Rzymowskiego, Cybernetyki, oraz
wszystkie firmy korzystające z Urzędu Skarbowego dla Ursynowa i Mokotowa przy
ulicy Wynalazek?!?!?!?!
Ale oczywiście on nic sobie z tego do kieszeni nie wziął. To ja bym wolał żeby
do kieszeni wziął, a remont zrobił w pół roku. Ale niestety on jest uczciwym
nieudacznikiem.
Sorry, że się wściekłem, ale moja praca właśnie mieści się w tym rejonie :(
  Po wakacjach znów korki na Marynarskiej
Po prostu, skopany projekt, a i realizacja nie lepsza...
W sumie teraz nie wiadomo, co z tym zrobić. Na etapie projektu można było to
inaczej rozwiązać, np. na pewno powinno się skasować skrzyżowanie z Taśmową /
Suwak, pozostawiając tylko możliwość wjazdu/wyjazdu z tych ulic, ale bez
możliwości przejazdu przez Marynarską. Skasować przejazd przy Wynalazek,
przeznaczając ulicę na parking przed urzędem skarbowym - dojazd byłby od
Cybernetyki. I największy problem, ul. Postępu... Tu przydałby się tunel albo
estakada nad Marynarską. Jadąc od strony Ochoty byłby mozliwy i wjazd, i wyjazd
w Postępu w stronę Cybernetyki. W Postępu do Domaniewskiej byłby tylko wjazd
jadąc od strony Galerii Mokotów. Wyjazd trzeba by poprowadzić np. wybudowanym
jednokierunkowym łącznikiem, biegnącym wzdłuż Marynarskiej za torami
tramwajowymi do ul Suwak. I oczywiści nad Marynarską kładki dla pieszych, a nie
przejścia - przecież to ma być w końcu wewnętrzna obwodnica. Oczywiście zjazdy z
estakady w takim wypadku powinny wychodzić na lewe pasy, a nie prawe.
Na Rzymowskiego na wysokości Cybernetyki też bez przejazdu przez ulicę (to
obwodnica, jak już mówiłem). Oczywiście do tego przebudowa skrzyżowania z
Gotarda - jest tu sporo miejsca, Rzymowskiego górą, estakadą, na dole rondo. I
jeszcze w stronę Puławskiej, przy kościele skasować światła i dać kładkę. To by
upłynniło ruch od Puławskiej do praktycznie Alei Krakowskiej. Pomysł dość
radykalny, ale albo ta trasa ma pełnić funkcję obwodnicy, być przepustowa, ale
mniej "dostępna" dla okolicznych mieszkańców, albo... cała ta zabawa na nic.
  urząd skarbowy - ktory?????
Jest jeden urząd skarbowy dla Warszawy-Mokotowa z siedzibą główną na
ul. Wynalazek. Ul. Kujawska i Wiśniowa to po prostu tzw. siedziby
podległe. Mieszczą jedynie niektóre działy i referaty. Na Kujawskiej
jest np. dział ewidencji czyli tzw. nipy, a na Wiśniowej egzekucja.
Ja na Twoim miejscu wyslałabym przesyłkę na Wynalazek. Urząd prześle
je do odpowiedniego działu, w zależności czego dotyczy sprawa. Mam
nadzieję, że sprawy nie skomplikuje informacja, że planowana jest
przeprowadzka mokotowskiej skarbówki (właśnie kupili budynek i
planują modernizację, ze względu na kiepskie warunki np. na
Kujawskiej). Poza tym ważna informacja: dla osoby fizycznej
włażciwym urzędem jest urząd ze względu na miejsce faktycznego
ZAMIESZKANIA a nie zameldowania. Nie ma znaczenia, że dana osoba
jest zameldowana np. w Pcimiu, jeżeli mieszka na Mokotowie, tutaj
się rozlicza.
  Bliski koniec tajemnicy bankowej
Patriotyczny Polski Przedsiębiorca już dzisiaj trzyma swoje środki na
koncie najbliższego Urzędu Skarbowego! Same zalety: konto darmowe,
bezpieczne i pewne. Owe zalety z łatwością niwelują malą niedogodność:
nie można wypłacać pieniędzy.

Dla reszty (czyli nie_aż_tak_patriotycznych_Polaków) polecam wynalazek
naszych przodków - bank "ziemski" pod jabłonką. BTW Ciekawe czmu mamy
zawdzięczyć ostatni, cichy wzrost podatków? Czyżby Pieronek poskarżył
się Tuskowi na spadające tempo "odzyskiwania" budynków przez kościół i
rząd w ramach przeprosin podaruje katabasom parę miliardów a może
małorolnym ze wschodu spadło spożycie bełtów i należy wyrównać do
średniej?
  wlasnie leci kabarecik
W Polsce mialem duza kase duze biznesy fajnych kumpli zycie jak
w ,,MADRYCIE,,ale zawsze chcialem wyjechac z tego dziwnego kraju lapowkarzy
politycznych ,,bandytow,,fajnych celnikow i jeszcze paru wynalazkow i izby i
urzedu skarbowego nie wspomne o bankach ,,dasz 10% masz kasiore bez biznes
planu,,
to bylo dobre dla jajec ale nie dla stabilnosci,zawsze ale to zawsze chcialem
wlasne dzieci wywiesc do normalnego kraju i to mi sie udalo najpierw niemcy
pozniej szwajcaria a teraz USA,

Do Polski owszem czesto ale dla rozrywki i zobaczyc jak wspaniali kolesie
walcza a polska rzeczywistoscia duza maja ale.....
  Ile można odłożyć zarabiajać 5fun/h?
5,05-stawka minimalna.
39 godzin tygodniowo jak znajdziesz taka prace od razu to bedziesz mial
szczescie 39*5,05=196,95 funtow. teraz odejmujesz podatek i NI i zostaje ci
pewnie cos kolo 165 maks. teraz odejmujesz jedzenie 25 i mieszkanie 40 a wiec
zostaje ci stowka. teraz odejmij kino zwiedzanie autobusy czyli co najmniej 10
tygodniowo. zostaje 90. odejmij urzad skarbowy w polsce ale nie wiem ile.
pewnie co najmniej 10. zostaje 80. odejmujesz bilety na samolot ubezpieczenie
telefony itp. miesiecznie jak ci zostanie 300 to bardzo dobrze.
oczywiscie jak jesz chleb z musztarda albo inne wynalazki i mieszkasz w 10
osob w pokoju to odlozysz wiecej ale co z tego?
generalnie tak to wyglada dla nowo przyjezdnych i nie licz na wiecej bo
powyzszy wariant jest juz i tak bardzo optymistyczny(praca full time).
dopiero bedac tu dluzej zarabiasz wiecej i masz lepsza prace ale i lepiej
zaczynasz zyc i wiecej wydawac...
pozdrawiam
  Dalsza wymiana ciosów między ZDM i MPRD
Czy miasto wreszcie zwolni osoby odpowiedzialne w ZDM za inwestycje prowadzone
przez MPRD? Niemożność doręczenia pisma w dzisiejszych czasach jest kuriozalna -
na miejscu tego pana odpowiadajacego za inwestycję sam bym się pofatygował -
skoro on nie, to znaczy, że mu nie zależy, a to znaczy bardzo wiele.

Poza tym, MPRD powinno być faktycznie wykluczone ze wszystkich przetargów w
mieście. A za odcięcie Wynalazku od świata na pół roku, w sytuacji, gdy
absolutnie nic się tam nie dzieje - kolejna kara. Zastanawiam się, czy Urząd
Skarbowy i firmy na Wynalazku nie mogą pozwać miasta do sądu za bezzasadne
odcięcie od świata.
  POMOCYYY! SALA WESELNA Warszawa i okolice
polecam swoją salę weselną, ul. Taśmowa 3 (niedaleko urzędu skarbowego na
Wynalazek), na ok. 150 osób, z wyjściem do ogrodu (może za dużo powiedziane, na
dwór). Jedzenie było bardzo dobre, 3 lata temu płaciliśmy 150zł/osobę. Niestety
nie mam telefonu do tej sali, ale gdybys chciała tam zobaczyć to warto jechać w
piątek wieczorem, albo w sobote rano przed czyimś weselem, Pozdrawiam
  List otwarty w obronie rozumu
Pozwolę sobie nieśmiało polemizować z Państwa oburzeniem, które uznałbym za
zasadne, gdyby odnośne ministerstwo postulowało utworzenie na Uniwersytecie
Jagiellońskim Katedry Ezoteryki, Psychokinetyki i Parapsychologii.

Tu mamy tylko do czynienia z czysto biurokratyczną czynnością, pozwalającą
umożliwić umiejscowienie realnego zjawiska gospodarczego w odnośnych szufladach
i segregatorach Urzędów Skarbowych i ZUSów.

Zważcie proszę, że w Urzędzie Patentowym zarejstrują wam każdy przyniesiony
przez was wynalazek, nawet perpetuum mobile i silnik spalinowy na wodę, nie
wnikając, czy toto rzeczywiście działa.

Podobnie do ochrony swoich praw autorskich w odpowiednich przepisach prawnych,
instytucjach i sądach ma zarówno grafoman z Kłaja jak dajmy na to Pilch Jerzy.

Wróżki, astrolodzy i ich klienci nie znikną od tego, że świadczący tego rodzaju
usługi przestaną płacić od swej działalności podatki lub nie będą się
ubezpieczać emerytalnie i zdrowotnie.

Proszę wykazać dziury w moim rozumowaniu, jeżeli się mylę.
  Najlepsze wynalazki 2008
Najlepsze wynalazki 2008
Chciałbym znać dzień, godzinę i miejsce. Potem wygodny fotel, drinki, żeby popatrzeć na koniec. Na luzie, bez tej gonitwy nie wiadomo za czym, bo i tak nieosiągalne...I wspólczując tym w bunkrach, bo do czego wypełzną? Ale to tylko marzenie przecież. W 2012 będą niedokończone autostrady, przegrane mecze, politycy, urzędy skarbowe i inne... jak dziś. Nic się nie zmieni, oprócz internetu...
  Służewiec: straż miejska poluje na ul. Suwak
Służewiec: straż miejska poluje na ul. Suwak
A ja polecam Straży ul. Wynalazek w okolicach Urzędu Skarbowego.
Prawdziwa "skarbnica" kreatywnego parkowania.

BTW gdy straż lub policja dostawały chociaż złotówkę od każdego
wywiezionego/zablokowanego wozu to skończyłby się problem z
dofinansowaniem obu instytucji.
  Prezydent podpisał Traktat Lizboński
To zauważysz różnicę, czy Ci Bruksela zakazuje pierdzieć, czy Warszawa.

Spróbuj teraz dać/pożyczyć własnemu synowi pieniądze i nie zgłosić do urzędu
skarbowego, spróbuj prowadzić jakąkolwiek działalność zarobkową bez płacenia
podatków i wypełniania stosów papierów, to zobaczysz jak bardzo jesteś w Polsce
suwerenny.

Unijne przepisy bywają debilne, tak samo jak nasze własne. Natomiast wydaje mi
się że jednak rzadziej się to zdarza, bo jednak na tworzenie prawa europejskiego
ma wpływ trochę więcej zróżnicowanych ludzi/grup niż tych paru "kolesi" w Polsce.

Problemy które stoją przed ludźmi nie są możliwe do rozwiązania przez jeden
kraj. Zresztą, państwo narodowe to stosunkowo nowy wynalazek, nikt nie
powiedział że trzeba przy nim tkwić.
  taka jestem zła na moje miasto, wrrr... :/
Mieszkam w nowym budownictwie i pod względem podjazdów, progów, wind
i wózkowni jest super. Ale już np. kawałek dalej krawężnik o mega
wysokości żeby samochody nie parkowały.
A idź z wózkiem do urzędu Mokotowa, urzędu skarbowego, normalnie
masakra. Trzeba prosić ochroniarza żeby popatrzył na wózek, dziecko
w rękę i po małych, stromych schodach do góry. A panie zdziwione, że
z dzieckiem, i dziecko płacze. Same jakieś strasznie stare budynki.
W zusie jest niby podjazd, raz skorzystałam- u góry zobaczyłam
dzwonek i zamknięte drzwi, przyszedł pan ochroniarz i mnie prowadził
przez jakieś tyły,drzwi czipem otwierał itp., wróciłam już normalnie
po schodach.
Jeszcze jest fajny urząd skarbowy na Wynalazku będąc w ciąży
pośliznęłam się na ich schodach i zero przepraszam, ochroniarz nawet
mi nie pomógł wstać, wychodząc zobaczyłam jak pani sypie te schody
łyżeczką soli, po prostu super, wierzchnia warstwa lodu się
rozpuściła a pod spodem lód, super ślizgawka.
  Zator Bakeries
Ale najlepszy numer był dzisiaj-odwiedziny SANPIDU!!!!!!!!!!Myślę, ze i tym razem się im cygaństwo udało. Akcja wyglądała, choćby nalot lotniczy na Turyńską 8. Placki pochowali, cebulę i pieczarki też a ludzi zamknęli w pomieszczeniu i najciekawsze było zachowanie gó...arza zarzadzającego na linii- przekręcić klucz w drzwiach czy nie.... bardzo profesjonalne zachowanie-powodzenia synek!!! Pacownicy z obawy czy SANEPID zamknie firmę, aż pobledli-strach w oczach. Nawet Leon i jego baba zniknęli-chyba zamknęli się w chłodni-dla zdrowotności dobrze im tak. Ten facet jest jednak odporny na takie kontrole, bo inaczej działał by na legalu. Niesamowite jak można produkować żywność bez receptur- opisy ilościowe i jakościowe na opakowaniach produktów sobie, a produkt sobie. Ta firma produkuje na wyczucie w rękach pracownic - metody wypisz wymaluj demoludów- a smarkacz chodzi i patrzy kto sypie śmierdzące produkty lekką, czy cieżką ręką-no super wynalazek. SANEPID zapewne powtórzy swoją wizytę, konieczna jest jeszcze wizyta PIP i Urzędu Skarbowego-ciekawe kogo zamkną w pomieszczeniu-Leon zapewne ucieknie a pracownicy biura będą w najlepszym wypadku chorzy na świńską grypę-epidemia jak nic...
  Urzad Skarbowy Ursynow
Urzad Skarbowy Ursynow
Czesc

Pierwszy raz musze sie osobiscie (i prosze nie mowic zebym poczta
itp, niestety musze pojsc, nie chodzi o PIT) wybrac do US Ursynow.
Wyglada na to ze adres to Wynalazek 3-ale na Zumi mi to wychodzi
kolo Galerii Mokotow.

Czy potwierdzacie ze sprawy skarbowe z Ursynowa tam sie zalatwia ?
Nie ma jakiejs delegatury tu jakos blizej na Ursynowie ?

Dzieki
  Ewangelicy blokują budowę centrum kultury
Ewangelicy blokują budowę centrum kultury
Niech miasto odkupi od Ewangelików ten grunt i nie będzie kłopotów z
dojazdem. Mogłoby się tym gruntem zainteresować ministerstwo
finansow i zbudowac tam urząd skarbowy dla Ursynowa.Ciągla jazda na
Służewiec (Wynalazek) tylko wzmaga ruch uliczny na stale
zakorkowanej Pulawskiej i Marynarskiej, a pitomat w urzędzie
dzielnicy Ursynów jest notorycznie popsuty i nieczynny.
  W al. Krakowskiej tak ulepszyli, że jest gorzej
poziom inteligencji tzw. specjalistów
od inżynierii ruchu nie przekracza poziomu wirka - przypominam wirek ma dwa
zwoje mózgowe - myślę że u naszych fachowców jest podobnie, ale dodatkowo brak
im połączenia między tymi zwojami - zamiast całkowicie skasować skręt w lewo
to nadają mu pierwszeństwo, polecam wyjazd naukowy np. do Duesseldorfu, by
zobaczyli jak udrażnia się bardzo skomplikowany układ ulic - tam zamiast
ustawiania zbędnych świateł po prostu wyeliminowano skręt w lewo na większości
ulic i TO DZIAŁA, a w Warszawie na zakorkowanej Marynarskiej zorganizowano
specjalny skręt w lewo w ulicę Wynalazek dla naczelnika urzędu skarbowego (no
urząd to urząd, rozumiem ) i oczywiście przede wszystkim płatników podatku,
ale może zagrała też prywata (czego nie dopuszczam do się, ale ...) skręt w
lewo jest specjalnie dla prezesa optimusa i jego gości
  Warszawskie ulice pełne nieprawidłowych znaków
A co ze znakami drogowymi ustawionymi bez głowy?
Przxyklad 1: ulica Czarnomorska przy Bonifacego. Jakić idiota postawił znak
ostrzegawczy Uwaga na droge z pierszeństwem przejazdu na ulicy Czarnomorskiej
przed niedawno wybudowanym łącznikiem tej ulicy z Sikorskiego (obok myjni
samochodowej. Dodatkowo wymalowane zostały pasy na jezdni. Teraz to wygląda tak
jakby przykładowo jadący Marszałkowską musieli się zatrzymywać, aby przepuścić
samochody wyjeżdżające np. z parkingu lub bramy. To jakiś absurd, aby jedna z
głównych ulic Stegien była podporządkowana w stosunku do wyjazdu. Podobno znak
ten ktoś postawił nielegalnie, ale nadal stoi i tylko czekać aż dojdzie do
tragedii (zwłaszcza wieczorem).
Przykład 2: ul. Wynalazek przy Marynarskiej (obok urzędu skarbowego). Na ul.
Wynalazek stoi znak informacyjny "nakaz skrętu w prawo", kierowcy chcący sobie
skrócić przejazd z Ursynowa w kierunku Ochoty (omijając korek przy Galerii
Mokotów) nagminnie łamią ten nakaz skręcając w lewo w Marynarską i powodując
ogromne zamieszanie na obu pasach Marynarskiej, zwłaszcza przy próbie wciskania
sie w rzędy samochodów jadacych pasem w kierunku Hynka. Czy parę wizyt patrolu
drogówki lub postawienie barierek na jezdni mogłoby ograniczyć ten proceder.
Może "Gazeta" wpłynełaby na ZDM i policję, aby rozwiązano te problemy?
  Literackie wpadki
Pilipiuk raz jeszcze
W "Księżniczce" właściciel sklepu żelaznego nie ma kasy fiskalnej "z niechęci do nowoczesnych wynalazków". Oj, ładną by karę zapłacił w rzeczywistości! Kasa fiskalna nie jest żadnym ułatwiającym sprzedaż kalkulatorkiem, tylko urządzeniem do rejestracji przychodów na potrzeby urzędu skarbowego; instalacja wynika z ustawowego obowiązku, a nie zamiłowania do urządzeń elektornicznych.

W "Dziedziczkach" Monika chcąc założyć bluzkę z dekoltem, maskuje tatuaż na klatce piersiowej (duży! - herb i litania do jej patronki) zamalowując go korektorem. Oj, drogi Autorze, było zapytać żony/siostry/koleżanki, czy to będzie dobrze wyglądało...
  Podatek na Kosciół - co za głupota
W RFN deklarujesz przynależność do określonego związku wyznaniowego i płacisz
tzw. Kirchensteuer czyli podatek który następnie jest odpowiednio poszczególnym
kościołom przekazywany. Więc to nie jest tak że w Niemczech państwa nie stac na
utrzymywanie kościoła - państwo kościołó nie utrzymuję. Utrzymuują je wierni.
Państwo MOŻE dodatkowo wspierać działalność socjalną, poradnictwo itp. w formie
subwencji ale nie utrzymuje nikogo.
Podatek na kościół nie jest naszym (polskim) wynalazkiem. Księża i inni
duchowni są obywatelami jak każdy z nas, powinni więc jak każdy płacić podatki.
Jeżeli ja dostanę darowiznę do urząd skarbowy ściągnie mi od tego podatek czy
mi się to podoba czy nie. Księża dostają i nie płąca na zasadach ogólnych. A
wysokość ryczałtu jest śmiesznie niska. Jeżeli duchowni czuliby się skrzywdzeni
to niech ujawnią rzeczywistą wysokość osiąganych dochodów (jeżeli, jak
twierdzą) są one bardzo małe.
  Meldunek
Urząd Skarbowy na Kujawskiej obsługuje podmioty gospodarcze (w tym osoby
fizyczne prowadzące działalność). "Wynalazek" obsługuje osoby fizyczne nie
prowadzące działalności.
  WERSAL PODLASKI - KEN III etap
Nazwa Urzędu: Urząd Skarbowy Warszawa-Ursynów, 02-677 Warszawa, ul. Wynalazek 3
Telefony (0-22) 843-86-51, 843-86-52, 548-68-00, Fax (0-22) 843-26-74, 548-68-
64
  odlicz. od podatku a prawo własności do mieszkania
mam ten sam problem. Dzwoniłam do swojego urzędu skarbowego (US Wynalazek) i
powiedzieli, że niestety muszę mieć akt notarialny. A ten będę miała dopiero w
marcu.
  ulga remontowa- od protok odbioru czy aktu notaria
mam podobny problem i po konsultacji
z miłą (o dziwo!:) pania z US zamierzam bazowac na umowie przedwstępnej.

ustawa o podatku doch. od osób fizycznych mowi:

art. 27a.
1. Podatek dochodowy od osób, o których mowa w art. 3 ust. 1, obliczony zgodnie
z art. 27, obniżony zgodnie z art. 27b o kwotę składki na powszechne
ubezpieczenie zdrowotne, zmniejsza się na zasadach określonych w ust. 2-15,
jeżeli w roku podatkowym podatnik:
1) poniósł wydatki na własne potrzeby mieszkaniowe, przeznaczone
na remont i modernizację - zajmowanego na podstawie tytułu prawnego - budynku
mieszkalnego lub lokalu mieszkalnego oraz wpłaty na wyodrębniony fundusz
remontowy spółdzielni mieszkaniowej lub wspólnoty mieszkaniowej, utworzonych na
podstawie odrębnych przepisów,

artykuł ten mowi o zajmowanym na podstawie tytułu prawnego lokalu > moim
zdaniem wystarczającym tytułem prawnym jest umowa przdwstepna, z której wynika
ze kupuje mieszkanie, płace raty i w związku z tym moge lokal zająć. zobaczymy
co na to powie moj urzad skarbowy - prawdopodobnie tez mokotów wynalazek;))))
ale moze ktos mial juz tego rodzaju doswiadczenia?

natomiast na pewno nie jest prawda ze konieczny jest akt notarialny. ponizej
wyrok NSA:

1996.05.16 wyrok NSA U SA/Sz 2089/95 LEX nr 27156
w Szczecinie

Przepis art. 26 ust. 1 pkt 5 lit. "g" ustawy z 1991 r. o podatku dochodowym od
osób fizycznych nie precyzuje, jaki tytuł prawny do lokalu ma posiadać osoba
ubiegająca się o ulgę. Z czego należy wyprowadzić wniosek, że za tytuł prawny
do budynku mieszkalnego lub lokalu mieszkalnego uważa się między innymi: akt
własności, decyzję administracyjną, umowę użyczenia, umowę najmu lub dzierżawy,
umowę podnajmu lub poddzierżawy, dowód stwierdzający nabycie w drodze kupna,
spadku lub darowizny.
  Rząd przyjął projekt ustawy abolicyjnej
Pewnie, ze masz racje. Jestes uczciwy i to sie liczy. Pomysl,
tylko, do czego moga zostac wykorzystane takie dane ? Wystarczy
jeden maly urzedniczyna z dostepem do tych danych, zeby stworzyc
raj zlodziejom, porywaczom. A sprzeda to pewnie za pare tysiecy
zlotych ...

Przeprowadzilem rozpowznanie wsrod znajomych - w Belgii,
Francji, Holandii i w Stanach nie ma takiego wynalazku.
Od tego jest policja skarbowa, zeby wyjasniac podejrzane dochody
i od tego placimy podatki,zeby ta policje jak i urzedy skarbowe
utrzymywac. Co wiecej, postawienie kogokolwiek w
sytuacji 'jestes zlodziej, chyba ze udowodnisz ze tak nie jest'
stoi w sprzecznosci z polskich prawem i prawem miedzynarodowym,
nie wspominajac o konstytucyjnych prawach obywatela, ktorych
powinien pilnowac Rzecznik Praw Obywatelskich.

Pomyslales tez, ze generalnie panstwo polskie powiedzialo
ludziom uczciwym ze sa glupi. Piekny mechanizm prania pieniedzy
i to prawnie,ustawowo zalegalizowany. A skoro raz udzielona
zostanie abolicja, to za rok, dwa lub trzy, Panswto laskawie
znowu da szanse, i oczywiscie zyskaja tylko Ci, ktorzy nie sa
uczciwi.

Jak Panstwo sie tak marwti o nieopodatkowane dochody szarej
strefy, to moze by wlasnie zastymulowac rozwoj przedsiebiorstw i
malych firm rodzinnych, chocby obnizajac podatki dla takich
przedsiebiorstw.

I na koniec jeszcze refleksja ... skoro mam zlozyc deklaracje to
ja zloze ... jesli zostane wezwany do wyjasniania , kto mi
zaplaci za dzien lub dni wolne ktore bede musial wziac w tym
celu. Znajac kolejki w US nie skonczy sie na jednym dniu, moj
ciezko zapracowany urlop chce wykorzystac na wypoczynek z
rodzina, zas moj pracodawce nie bedzie dawal wolnego (=placil
Panstwu) za wykonywanie swoich obowiazkow.

Do Wczoraj Uczciwy
  Nowy wiadukt koło Galerii Mokotów
Na Wynalazek jest Urzad Skarbowy a obok bank, o ile dobrze pamietam... Tam naprawde duzo osob
chodzi...
  Zobaczcie, jak poszerzą Marynarską
to na wynalazek bedzie mozna dojechac wylacznie od strony ochoty lub
cybernetyki-gratulacje. Pwenie potrwa ta budowa z 10 lat i w tym czasie
urzad skarbowy juz sie wyniesie w inne miejsce
  Koniec budowy ursynowskiego ratusza
Też mi się podoba! Może pomieściłby także urząd skarbowy, bo na Wynalazek jest
dość daleko i niewygodny dojazd, a tak byłoby wszystko razem na miejscu.
Pozdrawiam!
  na jaki adres skladac pit37 warszawa-mokotów?
na jaki adres skladac pit37 warszawa-mokotów?
no własnie bo ztego co wiem Urząd skarbowy Mokotowa ma conajmniej 2
siedziby...Kujawska 1 i Wynalazek 3...
  na jaki adres skladac pit37 warszawa-mokotów?
Nieważne gdzie złożysz. Urząd skarbowy przekaże do właściwego ( w ramach Mokotowa).
Na Wynalazek trudno zaparkować, ale łatwiej niż przy Kujawskiej. Poprzedni post
jest nieścisły. Np. Dochody z wynajmu bez ryczałtu - osoba fizyczna, a jednak
Kujawska.
  Ściągnij program, który wypełni PIT za Ciebie!
BRAK Urzędu skarbowego!!!!
w jaki sposób wpisać w rubrykę US którego nie ma w spisie programu chodzi o

Urząd Skarbowy Warszawa-Mokotów 02-677 Warszawa, ul. Wynalazek 3

i nie mowcei mi ze nie ma takiego urzędu (rozliczam sie tam od lat)oto link:
  Ściągnij program, który wypełni PIT za Ciebie!
a czemu na liście urzędów skarbowych w Warszawie nie ma podanego US Warszawa-
Mokotów na Wynalazek 3? Jest tylko Kujawska 1 a na Wynalazek jest tylko US
Warszawa-Ursynów.
  Dobry CHINOL - gdzie?
ul. Wynalazek, naprzeciwko urzędu skarbowego, jak komu nie przeszkadza zapach z
kuchni :)
  Ursynowski ratusz zbuduje Budimex-Dromex
Ciekawe czy do nowego ratusza przeniosą z ul. Wynalazek ursynowki urząd
skarbowy?
  Zakaz postoju przed I Urzędem Skarbowym! Skandal!
Panie Rzeczniku! Proponuję odejść od komputera i zacząć pisać na tabliczkach woskowych, kamiennych, na papirusie, lub pergaminie. Ludzkość wymyśliła jeszcze parę innych ciekawych sposobów przekazywania swoich myśli. Jest jeszcze pismo obrazkowe, węzełkowe i parę innych równie ciekawych wynalazków.
Nie rozumiem także, dlaczego w Urzędzie Miejskim palą się światła elektryczne, ostatecznie kaganek także dobrze oświetla. Prezydent także mógłby do pracy chodzić piechota, w końcu z Północy do Urzędu jest tak coś około 7 km - drobiazg.
Miasto, które dba o mieszkańców nie mnoży zakazów, tylko zastanawia się jak ułatwić życie w nim.
Skoro ludzie lat temu już trochę wymyślili samochód, to chcą z niego korzystać, bo ułatwia życie.
Przed Urzędem Skarbowym, czy Sądem (tam jest dokładnie taka sama sytuacja, ludzie przyjeżdzają coś załatwić i też nie ma gdzie zaparkować) miejsca parkingowe być powinny, bo to jest chyba europejski standard.
Dojazd do Urzędu nie jest rewelacyjny, bo Urząd mieści się na uboczu, w dodatku podział ludności Częstochowy przypisanej do Urzędów Skarbowych I i II jest idiotyczny. O ile pamiętam podział jest przeprowadzony wg linii tramwajowej - na zachód od linii I Urząd, na wschód - II Urząd. Urzędy zaś są rozmieszczone raczej wg Alei NMP - wschód II Urząd, zachód I Urząd. Efekt jest taki, że ludzie z Północy jeżdzą na Tkacką, a z Centrum miasta na Rolniczą.
Trudno, żeby ktoś, kto prowadzi działalność gospodarczą wsiadał w autobus, albo maszerował na piechotę, żeby załatwić sprawę w Urzędzie Skarbowym i tracił na to pół dnia.
Miejsca parkingowe spokojnie można utworzyć wzdłuż Rolniczej, nawet nie trzeba wycinać drzew, wystarczy tylko obniżyć krawężniki. Już by się trochę samochodów zmieściło.
Pewnie, że w czasie wysyłania PIT-ów jest zdecydowanie więcej klientów i na to już trudno poradzić. Wiele spraw można by jednak spokojnie załatwić, gdyby gdzieś w centrum miasta z dobrym dojazdem było Centrum Obsługi Klienta, gdzie można by złożyć dokumenty i załatwić sprawę, a Urząd Skarbowy martwił by się, czy to ma być I, czy II. Nawet tylko na gorący czas składania PIT-ów.
Trzeba tylko dobrej woli i patrzenia trochę dalej, niż na brzeg swojego biurka. Kilka dni temu słyszałam w radio, że gdzieś w Polsce jakiś urząd, żeby klienci nie tracili czasu, przyjmuje sprawę do załatwienia, a powiadamia sms-em, kiedy można przyjść i odebrać efekt pracy urzędnika. Drobiazg, ale widać troskę o klienta.
A proponowanie przez Rzecznika żeby zostawić samochód i iść pieszo, klienta już zdenerwowanego koniecznością wizyty w Urzędzie, gdzie obsługa jaka jest każdy widzi, może tylko dodatkowo wkurzyć.
Mogę się tylko cieszyć, że jako zwykły obywatel muszę odwiedzić ten Urząd tylko raz w roku, kiedy składam PIT.
  urząd skarbowy - ktory?????
urząd skarbowy - ktory?????
Od czego to zależy do jakiego urzędu skarbowego na Mokotowie mam się zgłosić?
Na Wiśniową, na Wynalazek czy na Kujawską... Będę wdzięczna za odpowiedź!!!
  konta urzedu skarbowego
konta urzedu skarbowego
Witam. Sprawa dotyczy US ul. Wynalazek 3. Musze zaplacic podatek od kupna
auta. Wypelnilam druk pcc-3 ale nie wiem ktore konto wybrac. Jakos zadne mi
nie pasuje :) Moze ktos pomoze?
  60 zł prowizji za wypłatę z bankomatu PKO BP? T...
Nowy wynalazek: bank i urząd skarbowy w jednym!
  skarb znaleziony w internecie
Jeszcze o skarbie
Zrobimy to na "urząd skarbowy"?
A jak to jest na "urząd skarbowy"?
ty masz związane ręce a ja dobieram ci się do d..y..

(wykorzystałem drugi wynalazek "bosmana" z serii jak pisać brzydkie wyrazy, aby moderacja nie wycięła)
  Grabiszyńska: ulica bałaganu
Tak, masz rację. Te żałosne wieśniaki (jak ja ich nienawidzę!) ze wsi Wysoka i
tego typu wynalazków nie płacą podatków we Wrocławiu. Nasz genialny Sejm zaś
uchwalił, że pewna część wpływów podatkowych jest przeznaczana na nasze
wspaniałe samorządy lokalne podług miejsca płacenia podatków. Co prawda, to
tylko część, a samorząd ma również inne źródła przychodów, w tym bezpośrednie
subwencje z budżetu miasta, ale mniejsza o szczegóły.
Wobec powyższego jest jasne, że te wioskowe szmaty nie powinny mieć w ogóle
prawa do wjazdu do miasta Wrocławia. Przeprowadził się jeden z drugim patafian
jakiś do wioski, a chciałby na przykład pójść w niedzielę do akwaparku. Albo -
powiedzmy - do teatru. A wała wieśniakom! Akwapark jest na garnuszku miasta.
Podobnie teatry. Ci bezczelni malkontenci twierdzą, że skoro ludzie płacą
uczciwie podatki, to guzik ich obchodzi, w jaki technicznie sposób różne
państwowe agendy i ich prezesi przewalają między siebie pieniądze. Co za
bezczelność!!!
Ja, jako prawdziwy wrocławianin, mieszkający przy ulicy Szybowcowej, domagam się
stanowczo pełnej egzekucji uprawnień mieszkańców ze względu na ich miejsce
zamieszkania. Rogatki na drogach wlotowych do miasta! Niech ci, co przyjechali z
innych miast, płacą za prawo jazdy po wrocławskich ulicach! Podobnie na
dworcach! Przyjedzie jeden z drugim koleją z Obornik Śląskich i już myśli, że ma
prawo wyrzucić na skwerku przed dworcem butelkę do kubła na śmieci. A kto płaci
za wywóz nieczystości? My, prawdziwi wrocławianie, a nie te przybłędy z Obornik
czy innego Strzelina! Podobnie wejście na baseny, stadiony sportowe, teatry -
dla wrocławian powinna być inna cena niż dla wieśniaków.
Albo komunikacja miejska: mieszkam we Wrocławiu, płacę uczciwie podatki na konto
Urzędu Skarbowego Wrocław-Fabryczna. Miasto dopłaca do biletów MPK. Z moich
pieniędzy. Przyjeżdża taki wieśniak na dworzec, kupuje w kiosku bilety, udając
wrocławianina, i jeździ bezczelnie po mieście. Co za bezczelność!!! Uważam, że
kontrolerzy powinni sprawdzać, czy osoba jadąca tramwajem lub miejskim autobusem
mieszka faktycznie we Wrocławiu - a jak nie, to za fraki i wynocha z tramwaju
czy autobusu. Wieśniaki okradają nas ze żłobków, przedszkoli, żłopią bezczelnie
naszą, wrocławską wodę podczas wizyt w akwaparku. I ogólnie trzeba by ich wytępić!
  Aquanetowy Ring Dyskusyjny
qwardian napisał:

> Ma prawo, bo sama to prawo ustala.
To jest przyznanie funkcjonariuszom państwa niczym nieograniczonej władzy. Po
prostu niewolnictwo maskowane kartką wyborczą.

> Ponieważ, kiedy ubezpieczenie dotyczy całego społeczeństwa w odróżnieniu do
> ubezpieczeń indywidualnych, jest ono dużo tańsze.
Komunizm to ubezpieczenie każdego od wszystkiego. Nieefektywność takiego
systemu jest oczywista i nie zamierzam tego specjalnie dowodzić. Jak państwo
ubezpieczy mnie od utraty pracy, to olewam aktualną robotę i nie zamierzam
szukać nowej, kiedy zniecierpliwiony pracodawca wyśle mnie do Biura
Zatrudnienia.
Jak państwo ubezpieczy mnie od choroby to zabroni mi palić (na razie) i pić
wody z bąbelkami (wkrótce). Tak czy owak Gułag.

> Tak państwo ma tendencję przepijania kapitału, konsumowania go, albo
> wydawania na absurdalne projekty
No właśnie. Milion zł na koncie Kowalskiego to kapitał, ten sam milion na
koncie urzędu skarbowego już jest wyrzucony w błoto.

> Państwo natomiast ma obowiązek gwarantować i dofinansować z
> kieszeni podatnika takie projekty z dziedziny infrastruktury, które
> zapewniają innemu kapitałowi szybciej się rozwijać.
Takich spraw jest niewiele, może nawet nie ma wcale. Państwo zabrania prywatnym
inwestorom zajmowania się pewnymi działkami (licencje, pozwolenia) więc nie
wiemy, czy rynek uporałby się z tymi sprawami. Teoretycznie jest to możliwe
więc najpier rynek, a nie najpierw państwo. W XIXw. budowano linie kolejowe,
kopano znane kanały, dokonywano przełomowych wynalazków za prywatne pieniądze.
Nawet armaty dostarczał Krupp.

> Owszem państwo nie powinno być
> zaangażowane w dokapitalizowanie spółek, ale właścicielem, lub udziałowcem
> może i powinno być. Musi jednak przestrzegać ściśle zasady zysku jako
> jedynego kryterium i jako instytucja prawna jak najbardziej może „położyć
> łapę R21; na wszystkim na co ma ochotę.

Państwo czyli urzędnik (państwo działa przez urzędników) nigdy nie kieruje się
kryterium zysku, chyba, że osobistego zysku urzędnika albo interesem
biurokratów. To co proponujesz to niebezpieczne - bo prowadzące do nowoczesnego
niewolnictwa - mrzonki.
  Naukowcy podejrzą, co masz w głowie
US podejrzy, co masz w głowie
Przeciez takie badania nie moga sie zmarnowac - wojsko, polcja,
politycy, urzedy skarbowe, wlasciciele koncernow, CIA....oni juz
beda wiedzieli jak nie zaprzepascic ciekawych wynalazkow dla
jakiegos bezsensownego przywracania wzroku niewidomym.
  informatyczne rozwazania
Jan Krystian Andersen pozdrawia
Wędka technologiczna. Polska szansa na rozwój?
Bartosz Krzyżaniak, Puls Biznesu2006-09-16,
ostatnia aktualizacja 2006-09-16 14:34

Wędka? Czemu nie. Byle pomogła w wydostaniu się z technologicz-
nej prowincji, w której Polska zdążyła już zagrzać miejsce.

Rząd chce zwiększyć nakłady na badania i rozwój (B+R). Ma w tym pomóc
przygotowany pod kierownictwem Teresy Lubińskiej, sekretarza stanu
w kancelarii premiera, program Wędka Technologiczna.

- Chcemy, by dzięki niemu powstało w Polsce kilkaset spółek technologicznych, z
których kilkanaście wejdzie na giełdę. Dziś systemu tworzenia tego typu spółek
nie ma, a przedsiębiorców jeszcze nie stać na to, aby sami angażowali środki na
badania i rozwój, zwłaszcza w zakresie wysokich technologii. Chcemy to zmienić.
Program jest po to, by firmy i badacze przygotowali się do jak najbardziej
efektywnej absorbcji unijnych środków - mówi Teresa Lubińska.

Potencjał jest...

A jest o o co walczyć. W grę wchodzi 8 mld EUR na lata 2007-13.

- To ponad 4 mld zł rocznie na innowacyjną gospodarkę. Tymczasem cały budżet na
naukę w przyszłym roku to 3,3 mld zł. Jeśli odpowiednio się nie przygotujemy,
powtórzy się sytuacja z lat 2004-06, kiedy nakłady na B+R miały wynieść 1,65
mld zł, a ostatecznie wyniosły 0,68 mld zł. I nikt się tym nie przejął - uważa
Teresa Lubińska.

Wędka Technologiczna zmieni warunki współpracy środowisk biznesowych i naukowo-
badawczych. Chodzi o wzrost innowacyjności i wykorzystanie polskiego potencjału
intelektualnego.

- A potencjał jest, o czym świadczy m.in. około 400 projektów, które wpłynęły
do nas w związku z programem (zainteresowani to głównie ośrodki naukowo-
badawcze, lecz także przedsiębiorstwa). Świadczy o nim także 21. miejsce Polski
pod względem publikacji badawczych, co należy uznać za znakomite osiągnięcie,
zważywszy, iż w klasyfikacji nakładów na B+R czy liczby wdrożonych patentów
jesteśmy na szarym końcu stawki - uważa minister Lubińska.

...pomoc ma być

Rzeczywiście, udział eksportu opartego na wysokich technologiach w eksporcie
ogółem jest u nas 18-krotnie niższy niż np. w Irlandii. Liczba zgłoszeń do
Europejskiego Urzędu Patentowego także pozostawia wiele do życzenia. To efekt
m.in. spadających z roku na rok nakładów na B+R, które w ciągu ostatnich
piętnastu lat zmniejszyły się o połowę (w relacji do PKB).

Program zakłada m.in. stworzenie ośrodkom badawczym możliwości do
komercjalizowania wynalazków i patentów czy utworzenie zespołu koordynującego,
który pomagałby w rozwijaniu współpracy i wymianie informacji między badaczami
a firmami, wspierałby badaczy finansowo i oceniał ich prace pod względem
komercjalizacji na różnych etapach rozwoju.

- Projekty będą sprawnie i prawidłowo oceniane (po raz pierwszy żądamy, by
recenzentami były osoby, które mają w swoim dorobku wdrożone patenty). Wybrane
zostaną tylko te, które będą miały rzeczywistą szansę na wdrożenie. Od razu
powiem, że w Polsce istnieją takie projekty i dowodem na to jest m.in. 400
projektów ostatnio do nas złożonych. Muszą być na światowym poziomie. Inaczej
nie ma to najmniejszego sensu - uważa Teresa Lubińska.

Realizacja programu wymaga jednak wsparcia państwa.

- Chcemy, by były to oddzielne środki przeznaczone na wysokie technologie. Z
analiz wynika, że będziemy w stanie ruszyć, jeśli na 2007 r. dostaniemy 900 mln
zł. Jeśli nie uda się wszystkich wygospodarować w budżecie - poszukamy innych
źródeł. Będziemy jednak zabiegać, by się znalazły - zapowiada Teresa Lubińska.

W dwóch kolejnych latach potrzeby wzrosną do odpowiednio 1,2 i 1,5 mld zł.

Bez tego ani rusz

Polska odbiega od światowych standardów nie tylko ze względu na wysokość
(niskość) nakładów na B+R, lecz także ze względu na ich strukturę. Na świecie
2/3 środków na badania pochodzi od prywatnych przedsiębiorców, reszta to sektor
publiczny. U nas jest odwrotnie: 3/4 środków pochodzi z sektora publicznego, a
1/4 - od firm.

Zdaniem Teresy Lubińskiej, nasze firmy nie są jeszcze gotowe do angażowania się
w takie projekty.

- To będzie dla nich problem, gdyż nie będą mogły w nieskończoność budować
pozycji konkurencyjnej, opierając się na taniej sile roboczej w Polsce, bo i
tak nie damy rady konkurować pod tym względem z Chinami. Nasi przedsiębiorcy
nie będą też konkurować kursem walutowym, bo złoty, wskutek uwarunkowań
makroekonomicznych (napływ środków z UE, inwestycje zagraniczne, import i
konieczność emisji papierów skarbowych zaowocują popytem na złotego), będzie
stale się umacniał, co doprowadzi do wyrównywania polskich i europejskich cen
towarów i usług. Dlatego wysokie technologie stają się dla przedsiębiorców
szansą na dalszy wzrost konkurencyjności - tłumaczy minister Lubińska.
  Tematy tabu dla mężczyzny.
hymen napisał:

> b.pascal napisał:
>
> > Może widzę tylko to, co jest i nie próbuję tego ekstrapolować. :)
>
> He, he. I dlatego posyłasz w niebyt lub na oślą wszystko to co Ci się nie
> podoba?

Skąd założenie, że to, co wylatuje na OŁ nie podoba mi się? Nie przypominam
sobie, żebym gdziekolwiek pisał cokolwiek o moim emocjonalnym stosunku do
usuwanych wpisów. :)

> > Kilka uwag.
> > 1. "Dużo" to pojęcie względne.
> > 2. Czy spotkałeś się na jakimś forum z wpisami, że moderacja jest OK? A
> > jeśli tak, to czy takie wpisy są normą, czy raczej incydentem?
> > 3. Oceniasz tylko liczbę wpisów, czy próbujesz też w jakiś sposób ocenić
> > obiektywizm ich autorów? :)
>
> Odpowidając zbiorczo na wszystkie 3 punkty, pokaż mi wpis forumowicza, który
> uzasadniałby istnienie Pascala jako coś potrzebnego. Na moderacji niestety
> pełno jest badziewia wzywającego innych Asów na pomoc.

Ominąłeś moje wątpliwości dużym łukiem. Szkoda. Gdybyś spróbował się z nimi
zmierzyć bylibyśmy może bliżej końca tej dyskusji.
Ale trudno. Spróbuję dostosować się do zaproponowanej przez Ciebie konwencji.
Pokaż mi podatnika uważającego, że potrzebne są urzędy skarbowe, kierowcę, który
uważa, że radary, a szczególnie fotoradary to wspaniały wynalazek, a drogówka to
niebędna formacja policji; etc, etc. Na pewno jacyś ludzie tak myślący się
znajdą, ale prawdopodobnie większośc ma zdanie odmienne. I czy to dowodzi
nieprzydatności ww. instytucji, narzędzi, formacji?
A czy ja jestem potrzebny? Napiszę, tak. Bywały na tym forum wpisy w rodzaju:
"Pascal zrób coś z tym...", "Gdzie jesteś, Pascal?", "Pascal do roboty", itp.
Pewnie według Ciebie to nie jest uzasadnienie istnienia czegoś takiego, jak
Pascal, ale ja pozwolę sobie pozostać przy zdaniu odmiennym. Byli też tacy,
którzy uważali, że jestem zbyt pobłażliwy i z tego powodu odeszli na swoje
własne forum. Jak widzisz, jesteś wyrazicielem jednej z wielu opinii i mam
nadzieję, że zdajesz sobie z tego sprawę i nie popełniasz tym samy błędu, który
przypisujesz mi, to znaczy nie uznajesz swojej opinii za bezwzględnie słuszną i
jedyną prawdziwą? :)

> > Mimo to kontynuujesz tę wymianę poglądów. :)
>
> Owszem, al nie powtarzam tych samych kwestii. Może nie zauważyłeś tego, ale
> to forum otwarte i każdy może sobie przeczytać, co tu napisano, dopóki Pascal
> nie wytnie ;).

Dokładnie na to samo liczę. :)

> Jego nieprzemakalność mi nie przeszkadza.

I vice versa. :)

> A gdzie te przeczące fakty?

W tym samym miejscu, gdzie potwierdzające. :)

> Zawsze będzie to jakaś część i co z tego?

Ano to, że może całość jest trochę bardziej skomplikowana i mniej jednoznaczna,
niż próbujesz to przedstawiać. :)

> Na całość składają się opinie różnych ludzi, nie tylko moja jak słusznie
> zauważyłaś. Szkoda, że nie stosujesz tej reguły do swoich opinii.

Sęk w tym, że ja nie prowadzę tej dyskusji z zamiarem udowodnienia jakiejś tezy.
Wystarcza mi w zupełności, że poddam argumenty poddające wątpliwość Twoje tezy,
które piszesz tutaj z zaskakującą pewnością siebie. :)

> > Nie sądzę, żeby to dla Ciebie zrobił. I myślę, że to dobrze dla Ciebie. I
> > nie pytaj, dlaczego. Myślę, że wiesz. A jeśli nie, to też nie szkodzi. :)
>
> Wiem o tym i jest to też odpowiedź na poprzednią kwestię, dotyczącą mojego
> zadowolenia. Jaśniej, skoro i tym razem nie rozumiesz nie widzę możliwości,
> by odpowiedź Tebe była w taki sposób sformułowana, by zadowoliła mnie,
> niezależnie od oceny przez Tebe zaistniałej sytuacji.

To zrozumiałem. Ale nadal nie wiem, co ma z tym wspólnego moje zadowolenie. :)
  Sukces prof. Lubińskiej - Wędka technologiczna
Sukces prof. Lubińskiej - Wędka technologiczna
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,49621,3620289.html
Wędka technologiczna. Polska szansa na nowoczesność?
Bartosz Krzyżaniak, Puls Biznesu
2006-09-16, ostatnia aktualizacja 2006-09-16 14:34
Wędka? Czemu nie. Byle pomogła w wydostaniu się z technologicznej prowincji, w której Polska zdążyła już zagrzać miejsce.

Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG
ZOBACZ TAKŻE
Lubińska chwali się wędką (29-06-06, 18:46)
Rząd chce zwiększyć nakłady na badania i rozwój (B+R). Ma w tym pomóc przygotowany pod kierownictwem Teresy Lubińskiej, sekretarza stanu w kancelarii premiera, program Wędka Technologiczna.

- Chcemy, by dzięki niemu powstało w Polsce kilkaset spółek technologicznych, z których kilkanaście wejdzie na giełdę. Dziś systemu tworzenia tego typu spółek nie ma, a przedsiębiorców jeszcze nie stać na to, aby sami angażowali środki na badania i rozwój, zwłaszcza w zakresie wysokich technologii. Chcemy to zmienić. Program jest po to, by firmy i badacze przygotowali się do jak najbardziej efektywnej absorbcji unijnych środków - mówi Teresa Lubińska.

Potencjał jest...

A jest o o co walczyć. W grę wchodzi 8 mld EUR na lata 2007-13.

- To ponad 4 mld zł rocznie na innowacyjną gospodarkę. Tymczasem cały budżet na naukę w przyszłym roku to 3,3 mld zł. Jeśli odpowiednio się nie przygotujemy, powtórzy się sytuacja z lat 2004-06, kiedy nakłady na B+R miały wynieść 1,65 mld zł, a ostatecznie wyniosły 0,68 mld zł. I nikt się tym nie przejął - uważa Teresa Lubińska.

Wędka Technologiczna zmieni warunki współpracy środowisk biznesowych i naukowo-badawczych. Chodzi o wzrost innowacyjności i wykorzystanie polskiego potencjału intelektualnego.

- A potencjał jest, o czym świadczy m.in. około 400 projektów, które wpłynęły do nas w związku z programem (zainteresowani to głównie ośrodki naukowo-badawcze, lecz także przedsiębiorstwa). Świadczy o nim także 21. miejsce Polski pod względem publikacji badawczych, co należy uznać za znakomite osiągnięcie, zważywszy, iż w klasyfikacji nakładów na B+R czy liczby wdrożonych patentów jesteśmy na szarym końcu stawki - uważa minister Lubińska.

...pomoc ma być

Rzeczywiście, udział eksportu opartego na wysokich technologiach w eksporcie ogółem jest u nas 18-krotnie niższy niż np. w Irlandii. Liczba zgłoszeń do Europejskiego Urzędu Patentowego także pozostawia wiele do życzenia. To efekt m.in. spadających z roku na rok nakładów na B+R, które w ciągu ostatnich piętnastu lat zmniejszyły się o połowę (w relacji do PKB).

Program zakłada m.in. stworzenie ośrodkom badawczym możliwości do komercjalizowania wynalazków i patentów czy utworzenie zespołu koordynującego, który pomagałby w rozwijaniu współpracy i wymianie informacji między badaczami a firmami, wspierałby badaczy finansowo i oceniał ich prace pod względem komercjalizacji na różnych etapach rozwoju.

- Projekty będą sprawnie i prawidłowo oceniane (po raz pierwszy żądamy, by recenzentami były osoby, które mają w swoim dorobku wdrożone patenty). Wybrane zostaną tylko te, które będą miały rzeczywistą szansę na wdrożenie. Od razu powiem, że w Polsce istnieją takie projekty i dowodem na to jest m.in. 400 projektów ostatnio do nas złożonych. Muszą być na światowym poziomie. Inaczej nie ma to najmniejszego sensu - uważa Teresa Lubińska.

Realizacja programu wymaga jednak wsparcia państwa.

- Chcemy, by były to oddzielne środki przeznaczone na wysokie technologie. Z analiz wynika, że będziemy w stanie ruszyć, jeśli na 2007 r. dostaniemy 900 mln zł. Jeśli nie uda się wszystkich wygospodarować w budżecie - poszukamy innych źródeł. Będziemy jednak zabiegać, by się znalazły - zapowiada Teresa Lubińska.

W dwóch kolejnych latach potrzeby wzrosną do odpowiednio 1,2 i 1,5 mld zł.

Bez tego ani rusz

Polska odbiega od światowych standardów nie tylko ze względu na wysokość (niskość) nakładów na B+R, lecz także ze względu na ich strukturę. Na świecie 2/3 środków na badania pochodzi od prywatnych przedsiębiorców, reszta to sektor publiczny. U nas jest odwrotnie: 3/4 środków pochodzi z sektora publicznego, a 1/4 - od firm.

Zdaniem Teresy Lubińskiej, nasze firmy nie są jeszcze gotowe do angażowania się w takie projekty.

- To będzie dla nich problem, gdyż nie będą mogły w nieskończoność budować pozycji konkurencyjnej, opierając się na taniej sile roboczej w Polsce, bo i tak nie damy rady konkurować pod tym względem z Chinami. Nasi przedsiębiorcy nie będą też konkurować kursem walutowym, bo złoty, wskutek uwarunkowań makroekonomicznych (napływ środków z UE, inwestycje zagraniczne, import i konieczność emisji papierów skarbowych zaowocują popytem na złotego), będzie stale się umacniał, co doprowadzi do wyrównywania polskich i europejskich cen towarów i usług. Dlatego wysokie technologie stają się dla przedsiębiorców szansą na dalszy wzrost konkurencyjności - tłumaczy minister Lubińska.
  Mąster Garaż
Gość portalu: m4b napisał(a):

Hip. z tego co ja widziałem ten gościu od paluchów to był
> nawet kompletny. Paluchy miał w przepisowej ilości, jeden tylko był solidnie
> rozcharatany i krzywy (od tej pory wiem kiedy jestem zmęczony i musze
skonczyć
> robotę) ... To chyba efekt działania frezarki o ile dobrze pamiętam. Tak więc
> strat wiekszych nie było :)

hip: :)))))
Wszystko przed nim :))
Jak się w następną niedzielę zabierze za tjuning T55 to będzie miał szansę...

> Ten od oczu - no głupi .. Jak inaczej go nzawać ? Wiedział o okularach, a
> jednak ...

hip: Pęd do stawiania karetek na jedną oś dodatkowo go oślepił :)

> Nie wiem czy widzaiłeś ale było tez kilka skaleczeń, jakieś poiwerzchowne
> rany ...

hip: Widziałem. Jeden nawet się w pewnym momencie zapalił :)

> 2. Poscy tuningowcy - a niech tam dłubią. Może się przy okazji czegoś nauczą.

hip: Lepiej niech się uczą w szkołach (byle dobrych) bo z taką nauką (a'la
Mąster Garaż) to Polska daleko nie zajedzie.

> Mnie w polskim tuningu przeraża inna sprawa. Może nie samym tuningu ale
prawie
> jakie u nas obowiązuje.
> Ci magicy grzebią w silnikach, zawieszeniach, oświetleniu samochodu, wydechu
> itp. Dlaczego cała ta radosna twórczość jest poza jakąkolwiek kontrola ?
> Przecież samochód będący punktem wyjściowym miał homologację zrobioną dla
> konkretnych rozwiązań i podzespołów w nim użytych. Tak więc takie grzebanie
na
> hurra, wiążące się ze zmianami w tych podzespołach automatycznie powinno
> skutkować wycieczką do urzędu i powtórną homologacją. Nie może być tak że
jeden
>
> z drugim grzebią w samochodach (często w jakiejś szopie, bez minimum
> wykształcenia mechanicznego), zmieniają zawieszenia, majstrują w silnikach i
> potem takie dziawadła samoróby wyjeżdżają bez przeszkód na ulice. Nikt, z
> samym "konstruktorem" na czele nie wie czy to jest bezpieczne, jak taki
> wynalazek zachowa się w sytuacjach nietypowych itp. To może być śmiertelnym
> zagrożeniem zarównao dla takiego niespełnionego tuningowca jak i innych
ludzi ,
>
> których jedyna winą jest to że sie znaleźli obok takigo durnia w
> nieodpowiedniej chwili.

hip: Masz rację. Całkowicie się z tym zgadzam.

> 3. TVN Turbo i Czas tuningu - HIP - musisz popolować na zajawki :) Tam to
jest
> dopiero żenada i banda kretynów :) Szczegółnie relacje ze zlotu takich pajacy
> we Francji.

hip: Muszę to zobaczyć. Pewnie nie będę mógł się powstrzymać aby nie
skomentować tego na forum i znów na mnie nasi miłośnicy worów na śmieci
naskoczą.

> Z innej bajki - wczoraj w bodajże magazynie "rynek" gościu w dresie opowiadał
> dlaczego podoba mu się jego czarny Golf II. To dopiero była jazda.

hip: Teraz wystarczy być zwykłym pojebem, żeby do magazynów trafiać. A jak się
coś sensownego robi to urząd skarbowy ściga.
Co za czasy :-<
  Rozmowa Polonusa na lotnisku w Warszawie
CO ZA BZDETY! Co za idiota takie historie pisze!
W kazdej plotce jest podobno jakies ziarno prawdy, ale wszytkich oszolomow
ktorzy za pomoca myszki, klawiatury i wszystkiego tego do czego one sa
podlaczone rozsiewaja idiotyczne bzdety - jak to tutaj - powinno sie na chwile
odgonic od komputerow (zeby ostygli) i w zamian dac do wyboru: miotle albo taka
klawiature od polamanego akordeonu zeby sobie "popisali".

Niestety, taka juz natura Internetu i e-maili, ze jak ktos cos potrafi
sformulowac z grubsza i bez bledow ortograficznych sygnalizujacych najczesciej
palanta, to moze to co napisza w 3 dni obleciec Ziemie i byc wymienione w
wieczornych wiadomosciach za tydzien jako najnowszy idiotyzm, ktory zeby nie
wiedziec jak dementowac to i tak dostanie nog i gdzies dalej poleci.

To tak jak z tymi plotkmi o WTC: spisku Zydow czy fotce turysty na tarasie WTC
z samolotem "A.A" o 500 m. od budynku w tle ponizej. Jakis glupek w Photoshopie
to zmajstrowal i oblatuje to Swiat jako... zreszta niewazne.

Nie wiem czy autorem powyzszej historyjki jest ten sam oszolom co podobnych
postow na www.forumpolonia.com (na szczescie wykluczyli go stamtad)
czy na forum www.dziennik.com/www/forum/index.htm ale to zapewne ten
sam klub filozofow domowych.

Mieszkam i pracuje w Stanach. Z Polski wyjechalem z kilku powodow i m.in.
wiejac przed wojskiem. I latam do Polski. W ostatnich paru latach zalatwialem
milion spraw w kilku naraz Urzedach Skarbowych, poczynajac od Peseli i innych
wynalazkow, ktorych nie bylo jak wyjezdzalem, nowy paszport itd i nigdzie nie
krylem sie z tym, ze mimo poslugiwania sie Dowodem Osobistym z meldunkiem w
Polsce mieszkam i pracuje gdzies indziej. WSZYSCY polscy urzednicy - od
celnikow i "wopistow" na granicach poczynajac na Urzedach Skarbowych konczac -
byli co najwyzej ciekawi jak sie w Stanach zyje, pracuje itd. NIKT mnie nie
pytal o zadne ksiazeczki wojskowe i inne podobne bzdury. Panie w Urzedzie
Skarbowym pytaly ile place podatow i jak wyglada rozliczenie. Byly po prostu
ciekawe.
Kilka spraw bylo nietypowych i wcale nie musialy byc zalatwione na moja korzysc
ale byly. NIKT, NIGDZIE nie sugerowal i nie oczekiwal lapowek, prezentow czy
kaw. Owszem moc przepisow i czasem sprzecznych ich interpretacji, wszystko
trzeba osobiscie wystac i wychodzic - niewiele - jak w Stanach na telefon czy
Internet ale poza tym ZUPELNIE normalnie.
Nowy paszport - po wizycie u b. uprzejmego Naczelnika Wydz. Paszportow w
Bielsku Bialej mialem za 2 dni, mimo ze powinno sie czekac dluzej. Wystarczylo
przyjsc w godzinach przyjec, pokazac bilet na samolot za pare dni i napisac 4
linijki podania.

Jedyne miejsce, gdzie spotakem sie z "oporem" to Wydzial Motoryzacji czy jaktam
sie to nazywalo, gdzie probowalem odzyskac zabrane mi przez Amerykanow polskie
prawo jazdy kiedy wydawali mi amerykanskie (dostac duplikat?). Pani w Urzedzie
grzecznie mi objasnila, ze owszem moge odzyskac ale najpierw musze zrobic
badania i... oddac jej amerykanskie! Bo przeciez nie moge miec dwoch...
Powiedziala dokladnie to samo co gosciu ilestam lat temu w Nowym Jorku.

Problem z takimi historyjkami jak powyzsza, to to, ze Polacy przylatuajcy z
zagranicy najczescie nie wiedza czy to moze byc prawda, Polacy z Polski tez nie
wiedza, bo ich to jakby nie dotyczy.

BYLEM, WIDZIALEM i jesli ten takst jest pomyslany jako zart: TO JEST TO GLUPI
ZART. Tak jak i jego autor.
  Uwaga do uczelni! A może nowy kierunek studiów?
Uwaga do uczelni! A może nowy kierunek studiów?
Zaglądając do róznych gazet, szczególnie tych oferujących pracę zastanawia mnie
jedna rzecz. Dlaczego na szczecińskich uczelniach nie ma kierunku studiów:
Przedstawiciel Handlowy.
Kierunek taki gwarantowałby pracę dla absolwentów od zaraz i za wielkie
pieniądze (jak podają w ogłoszeniach o zatrudnieniu PH - innych zresztą nie ma
bo jak się później okazuje to i tak chodzi o to samo tylko pod inną nazwą).
Propozycja może wydawać się śmieszna, ale przecież taki PH musi:
-znać techniki sprzedaży (a to temat rzeka),
-znać metody negocjacji,
-posiadać prawo jazdy kat. min. B,
-znać ze 3 języki obce (sprzątaczka minimum jeden!),
-znać sztuki walki jak zapuszcza się w nieznane obszary podmiejskio-leśne
zdobywając nowe ryneki zbytu,
-umieć umiejętnie prowadzić rozmowy przez telefon, tak żeby na wstępie nie
spłoszyć potencjalnych klientów,
-umieć trzymać nerwy na wodzy jak spotyka się z róznymi matołowatymi prezesami,
-być odporny na stres (nie dosyć że zmaga się z rynkiem to we własnej firmie
jest pod ciągłą presją wyniku, nie śpi po nocach z przejęcia itp, itd.),
-jak nie dadzą mu w firmie wynalazku jakim jest samochód to musi uprawiać samo-
chód, więc musi być sprawny fizycznie, odporny na przeziębienia i inne zarazy,
-założyć własną działalność i w wolnych chwilach zmagać się z ZUS-em, który ma
taki bałagan, że każdą sprawę trzeba załatwiać min. podwójnie, pisząc ciągle
podania - tak jakby to on (biedny PH) zawinił,
-biegać na wyjaśnienia do Urzedu Skarbowego, gdyż w związku z pogmatwaniem
przepisów i procedur skarbowych pisze ciągle korekty deklaracji miesięcznych,
- I tak dalej ......

Przy takich obowiązkach służbowych niezrozumiałym jest dla mnie fakt, że gdy
wokół nie ma (przynajmniej patrząc po ogłoszeniach) innej pracy niż
przedstawiciel handlowy (w formie wielorakiej np. vanseller) - uczelnie
zalewają rynek absolwentami z kierunków o skomplikowanych i szumnych nazwach, a
nie potrafią zorganizować kierunku, który obecnie i w przyszłości byłby numerem
1!
No i dodatkowo brakuje na uczelniach zajęć ze specjalistami z ZUS, Urzędów
Skarbowych, czy Urzędów Pracy, którzy na ostatnim roku studiów zaznajamiali by
studentów ze sposobami szukania pracy, zakładania własnej działalności,
rozliczania się z US oraz z ZUS itp. itd. Później na rynku pojawia się masa
ludzi, którym przed studiami wmawianio, że po tych studiach będą rozchwytywani
na rynku, na studiach i na ich ukończenie wmawiano jakimi są specjalistami, a
jak je opuszczą to nie wiedzą prawie nic z wiedzy praktycznej, mają rozbudzone
wymagania finansowe i nawet nie wiedzą jak dalej wziąść spraw we własne ręce w
gąszczu (buszu) urzędowych formalności!
  Uwaga do uczelni! A może nowy kierunek studiów?
Przedstawiciele wystąp!
koala_ napisał(a):

> Zaglądając do róznych gazet, szczególnie tych oferujących pracę zastanawia mnie
>
> jedna rzecz. Dlaczego na szczecińskich uczelniach nie ma kierunku studiów:
> Przedstawiciel Handlowy.
> Kierunek taki gwarantowałby pracę dla absolwentów od zaraz i za wielkie
> pieniądze (jak podają w ogłoszeniach o zatrudnieniu PH - innych zresztą nie ma
> bo jak się później okazuje to i tak chodzi o to samo tylko pod inną nazwą).
> Propozycja może wydawać się śmieszna, ale przecież taki PH musi:
> -znać techniki sprzedaży (a to temat rzeka),
> -znać metody negocjacji,
> -posiadać prawo jazdy kat. min. B,
> -znać ze 3 języki obce (sprzątaczka minimum jeden!),
> -znać sztuki walki jak zapuszcza się w nieznane obszary podmiejskio-leśne
> zdobywając nowe ryneki zbytu,
> -umieć umiejętnie prowadzić rozmowy przez telefon, tak żeby na wstępie nie
> spłoszyć potencjalnych klientów,
> -umieć trzymać nerwy na wodzy jak spotyka się z róznymi matołowatymi prezesami,
> -być odporny na stres (nie dosyć że zmaga się z rynkiem to we własnej firmie
> jest pod ciągłą presją wyniku, nie śpi po nocach z przejęcia itp, itd.),
> -jak nie dadzą mu w firmie wynalazku jakim jest samochód to musi uprawiać samo-
> chód, więc musi być sprawny fizycznie, odporny na przeziębienia i inne zarazy,
> -założyć własną działalność i w wolnych chwilach zmagać się z ZUS-em, który ma
> taki bałagan, że każdą sprawę trzeba załatwiać min. podwójnie, pisząc ciągle
> podania - tak jakby to on (biedny PH) zawinił,
> -biegać na wyjaśnienia do Urzedu Skarbowego, gdyż w związku z pogmatwaniem
> przepisów i procedur skarbowych pisze ciągle korekty deklaracji miesięcznych,
> - I tak dalej ......
>
> Przy takich obowiązkach służbowych niezrozumiałym jest dla mnie fakt, że gdy
> wokół nie ma (przynajmniej patrząc po ogłoszeniach) innej pracy niż
> przedstawiciel handlowy (w formie wielorakiej np. vanseller) - uczelnie
> zalewają rynek absolwentami z kierunków o skomplikowanych i szumnych nazwach, a
>
> nie potrafią zorganizować kierunku, który obecnie i w przyszłości byłby numerem
>
> 1!
> No i dodatkowo brakuje na uczelniach zajęć ze specjalistami z ZUS, Urzędów
> Skarbowych, czy Urzędów Pracy, którzy na ostatnim roku studiów zaznajamiali by
> studentów ze sposobami szukania pracy, zakładania własnej działalności,
> rozliczania się z US oraz z ZUS itp. itd. Później na rynku pojawia się masa
> ludzi, którym przed studiami wmawianio, że po tych studiach będą rozchwytywani
> na rynku, na studiach i na ich ukończenie wmawiano jakimi są specjalistami, a
> jak je opuszczą to nie wiedzą prawie nic z wiedzy praktycznej, mają rozbudzone
> wymagania finansowe i nawet nie wiedzą jak dalej wziąść spraw we własne ręce w
> gąszczu (buszu) urzędowych formalności!

A może się mylę, może gdzieś w Polsce mozna nauczyć się tego fachu?

Jeśli znacie ze słyszenia lub z autopsii zmagania przedstawicieli handlowych,
ubezpieczeniowych, bankowych itp. to napiszcie coś ciekawego co was w pracy
spotkało, bo w tak wymagającej kreatywności na codzień i pełnej niespodzianek
pracy pewnie wiele jest ciekawych wątków :)
  Uwaga do uczelni! A może nowy kierunek studiów?
> jedna rzecz. Dlaczego na szczecińskich uczelniach nie ma kierunku studiów:
> Przedstawiciel Handlowy.
Jest. Ekonomia, Marketing i zarzadzanie, i jeszcze kilka podobnych...

> -znać techniki sprzedaży (a to temat rzeka),
ktorego nie nauczysz sie dobrze na studiach, pozostaje myslec i zdobywac
doswiadczenie...

> -znać metody negocjacji,
j.w.

> -znać ze 3 języki obce (sprzątaczka minimum jeden!),
No coz, zadna porzadna firma nie ma juz durnych wymagan w stylu: 25 lat,
doswiadczenie wyzsze i 5 lat doswiadczenia...
A te nieporzadne, szybko weryfikuja swoje wymagania i przyjmuja juz normalnie,
albo bankrutuja z powodu braku PH...

> -znać sztuki walki jak zapuszcza się w nieznane obszary podmiejskio-leśne
> zdobywając nowe ryneki zbytu,
> -umieć umiejętnie prowadzić rozmowy przez telefon, tak żeby na wstępie nie
> spłoszyć potencjalnych klientów,
> -umieć trzymać nerwy na wodzy jak spotyka się z róznymi matołowatymi prezesami,
> -być odporny na stres (nie dosyć że zmaga się z rynkiem to we własnej firmie
> jest pod ciągłą presją wyniku, nie śpi po nocach z przejęcia itp, itd.),
Tego nie nauczysz sie na studiach...

> -jak nie dadzą mu w firmie wynalazku jakim jest samochód to musi uprawiać samo-
> chód, więc musi być sprawny fizycznie, odporny na przeziębienia i inne zarazy,
Czy posiadania samochodu mozna sie nauczyc?

> Przy takich obowiązkach służbowych niezrozumiałym jest dla mnie fakt, że gdy
> wokół nie ma (przynajmniej patrząc po ogłoszeniach) innej pracy niż
> przedstawiciel handlowy (w formie wielorakiej np. vanseller) - uczelnie
> zalewają rynek absolwentami z kierunków o skomplikowanych i szumnych nazwach, a
> nie potrafią zorganizować kierunku, który obecnie i w przyszłości byłby numerem
> 1!
No, ja jakos znajduje takze w innych branzach ogloszenia...

> No i dodatkowo brakuje na uczelniach zajęć ze specjalistami z ZUS, Urzędów
> Skarbowych, czy Urzędów Pracy, którzy na ostatnim roku studiów zaznajamiali by
> studentów ze sposobami szukania pracy, zakładania własnej działalności,
> rozliczania się z US oraz z ZUS itp.
Zajecia takie sa prowadzone na US (mam na mysli uniwerek, nie fiskusa), zwlaszcza
na Dniach kariery....

> itd. Później na rynku pojawia się masa
> ludzi, którym przed studiami wmawianio, że po tych studiach będą rozchwytywani
> na rynku, na studiach i na ich ukończenie wmawiano jakimi są specjalistami,
A jak ktos sie daje nabrac, to jego problem...
btw przejrzyj raport AIG i Gazety, zobaczysz, jak wyglada ta struktura mlodych
bezrobotnych pod katem uczelni i aktywnosci...

> jak je opuszczą to nie wiedzą prawie nic z wiedzy praktycznej,
A to juz nie tylko uczelni wina, z marketingu wiedza praktyczna moglbym przebic
pewnie takie miernoty z US, i to nie z powodu wiedzy, a dlatego, ze mysle...

> mają rozbudzone
> wymagania finansowe
To jak ktos chce od razu dostawac kokosy - to juz nie winmy za to uczelni...

> i nawet nie wiedzą jak dalej wziąść spraw we własne ręce w
> gąszczu (buszu) urzędowych formalności!
A ludzie bez wyksztalcenia jakos sobie w tym radza, wiec moze niech zaczna
kombinowac?
Btw cztery lata temu mialem zadanie zrobic referat jak sie zaklada firme typu ...
(bodajze spolka cywilna mi sie trafila). Nie wiedzialem na ten temat nic,
poszedlem do pan w US, UM i... po kilku okienkach wiedzialem wszystko. Szkoda, ze
absolwenci WNEiZ US tego nie umieja, co potrafil uczen w liceum...
  Do Polski juz nigdy nie pojade.
Wiedenka: polski paszport przed a po 1/1/2003
Gość portalu: emerytka napisał(a):

> Nie jestem Wiedenką, mam i zawsze będę miała obywatelstwo polskie.
> Zaskoczyłeś mnie, tym paszportem, dlaczego mam mieć problemy?
> Właśnie kończy się jego 10-letnia ważność i przygotowuję się do złożenia
> wniosku o nowy, w Ambasadzie.

=========

No to się przygotuj, wiedeńska emerytko, na głęboki szok kulturowy. Wyrabianie
polskich paszportów za pośrednictwem Ambasad i Konsulatów RP przed i po 2003
roku to są dwa różne światy, tak samo jak biurokracja germańska i biurokracja
słowiańska.

Wyrabianie sobie w Wiedniu polskiego paszportu przed 1 stycznia 2003 roku tak
się ma do wyrabiania go po tej dacie, jak ciastko z małą kawą u Sachera do
dostania po mordzie od Rumuna.

Od 1 stycznia 2003 r., żeby dostać 10-letrni paszport polski trzeba mieć numer
PESEL, który ma mało kto spośród osób, ktore wyemigrowały przed 1985 rokiem, bo
posiadanie PESEL stało się w Polsce przymusowe dopiero od 1985. Od tej samej
daty, zagraniczne małżenstwa i dzieci mają być zarejestrowane w polskich USC.
Zagraniczne rozwody mają być zatwierdzone przez polski sąd, ktory jest w swoim
prawie zażądać powtórzenia przed sądem w Polsce zagranicznej sprawy rozwodowej
sprzed wielu lat; jeśli im sie tak spodoba, to i ze stawiennictwem bylego
współmałżonka.

Jak ktoś się za granicą rozwiódl i ożenił (lub wydał za mąż) ponownie, to się
dowiaduje, że według prawa polskiego popełnił(a) był(a) bigamię; jak tego nie
odkręcić poprzez słynne ze swojej sprawności i umiarkowanych opłat polskie
sądy, to mozna za bigamię dostać w Polsce dwa lata więzienia, zwłaszcza jeśli
kto nie zechce zaplacić łapówki.

Jeśli kto musi pozałatwiać przez konsulat rejestrację swojego małżeństwa i
dzieci w polskich USC, oraz wydanie numeru PESEL, którego przedtem nie miał, to
pobiera się od niego różne ciekawe i urozmaicone oplaty za rozmaite fantazyjne
gargamele urzędowe Rzeczypospolitej, wymyślone specjalnie w celu pobierania za
nie zupełnie abstrakcyjnych opłat.

A to za tłumaczenie na jezyk polski, a to za sprawdzenie tłumaczenia, a to za
poświadczenie sprawdzenia, a to za "umiejscowienie" dokumentu w Polsce, a to
za "legalizację celem dopuszczenia do krajowego obrotu prawnego", a to za wiele
innych dziwnych i ciekawych wynalazków polskiej myśli urzędowej, ktora
wszystko, co zagraniczne, traktuje z paranoiczną podejrzliwością.

Razem ze wszystkimi opłatami, koszt paszportu 10-letniego paszportu polskiego
może zupełnie spokojnie sięgnąć €500 albo lepiej. Każda z tych procedur w
każdym krajowym urzędzie naturalnie przebiega całkiem bez pośpiechu, dzieki
czemu czas oczekiwania na paszport 10-letni od złożenia wniosku w placówkach
PRL wynosi nominalnie 6 miesięcy, a faktycznie 9-12 miesiecy lub dłużej,
zależnie od kraju i stopnia komplikacji indywidualnej sprawy.

To, że możesz w takich warunkach zostać całkiem bez paszportu na parę miesięcy
albo dłużej, bo stary już wygasł, a nowy jeszcze w lesie, jest uważane w
polskich ambasadach za świetny dowcip . Powiedza ci, żeś przecie mogła zacząć
się ubiegać na rok albo dwa lata z góry, więc to właściwie twoja wina, że
czekasz już 11 miesięcy, i nic.

Jeśli komuś każą zatwierdzić w Polsce zagraniczny wyrok rozwodowy, to taki
śmiało może sobie dopisać do kosztów przynajmniej jedno zero, bo będzie
potrzebował adwokata i upoważnionego pełnomocnika procesowego w Polsce, a
wszystkie pełnomocnictwa mają być poswiadczone w Konsulacie, naturalnie nie
darmo i nie tanio..

W odniesieniu do dokumentów zagranicznych wydawanych przez państwa członkowskie
Unii Europejskiej, oraz orzeczeń rozwodowych ich sądów, cała praktyka jest
całkowicie nielegalna, bo dokumenty i orzeczenia sądów sa według prawa unijnego
całkowicie równoprawne we wszystkich państwach członkowskich UE. Co najwyżej
moglaby być mowa o ewentualnym przetłumaczeniu na język polski. Pomimo jawnej
bezprawności, praktyka kasowania za te rzeczy drakońskich opłat kwitnie, a
prawo unijne Rzeczypospolita demonstracyjnie olewa z dużej wysokości.

Jak się komu nie podoba, to może się najpierw sądzić z polską administracją
państwową w kraju przez trzy instancje polskich sądów; jak po uiszczeniu
należnych opłat sadowych przegra sprawę we wszystkich trzech, z Sądem
Najwyższym RP włącznie, to może iść z tym do ETPC w Strasbourgu, lącznym
kosztem wielu lat czasu i wielu tysięcy euro.

Jest jeszcze jeden aspekt - ilość i drobiazgowa szczególowość danych osobowych,
nie mających nic wspólnego z paszportami jako takimi, które przy okazji
wydawania paszportów przymusowo zbiera od petentów Warszawa, daje podstawę do
podejrzeń, że na PESEL-ach się zapewne nie skończy.

Żebyś potem nie płakała, jak ci przyślą do domu w Austrii polski NIP i
kwestionariusz PIT, bo na przykład Sejm ze środy na piątek postanowił, że
podatki masz rozliczać z polskim fiskusem, a nie z austriackim, a co austriacki
fiskus na to, to jego i twoja sprawa, a nie Sejmu.

Albo jak cie oficjalnie uznaja za osobę stale zamieszkala w Polsce, a tylko
chwilowo przebywajacą w Austrii, i zaczna się czepiać o polskie podatki od
oprocentowania twojego austriackiego konta bankowego, albo o posiadanie
nieruchomości wartej ponad €50 000 poza Polską bez powiadomienia o tym
polskiego Urzędu Skarbowego.
  Tematy tabu dla mężczyzny.
b.pascal napisał:

> > He, he. I dlatego posyłasz w niebyt lub na oślą wszystko to co Ci się nie
> > podoba?
>
> Skąd założenie, że to, co wylatuje na OŁ nie podoba mi się? Nie przypominam
> sobie, żebym gdziekolwiek pisał cokolwiek o moim emocjonalnym stosunku do
> usuwanych wpisów. :)

Skądże znowu, nic nie pisałeś o swoim emocjonalnym stosunku do usuwanych
wpisów. Pisałeś jedynie emocjonalne posty w odpowiedzi na zarzuty o
nieuzasadnionym usuwaniu.

> > > 1. "Dużo" to pojęcie względne.
> > > 2. Czy spotkałeś się na jakimś forum z wpisami, że moderacja jest O
> K? A
> > > jeśli tak, to czy takie wpisy są normą, czy raczej incydentem?
> > > 3. Oceniasz tylko liczbę wpisów, czy próbujesz też w jakiś sposób o
> cenić
> > > obiektywizm ich autorów? :)
> >
> > Odpowidając zbiorczo na wszystkie 3 punkty, pokaż mi wpis forumowicza, kt
> óry
> > uzasadniałby istnienie Pascala jako coś potrzebnego. Na moderacji niestet
> y
> > pełno jest badziewia wzywającego innych Asów na pomoc.
>
> Ominąłeś moje wątpliwości dużym łukiem. Szkoda. Gdybyś spróbował się z nimi
> zmierzyć bylibyśmy może bliżej końca tej dyskusji.
> Ale trudno. Spróbuję dostosować się do zaproponowanej przez Ciebie konwencji.
> Pokaż mi podatnika uważającego, że potrzebne są urzędy skarbowe, kierowcę,
któr
> y
> uważa, że radary, a szczególnie fotoradary to wspaniały wynalazek, a drogówka
t
> o
> niebędna formacja policji; etc, etc. Na pewno jacyś ludzie tak myślący się
> znajdą, ale prawdopodobnie większośc ma zdanie odmienne. I czy to dowodzi
> nieprzydatności ww. instytucji, narzędzi, formacji?

A przeprowadzałeś jakieś badania? Odpowiadając na jedno z całej listy pretensji
zwracam Ci uwagę na to, że podatnicy narzekają na nieprawidłowe działanie US a
nie na to, że one w ogóle istnieją.

> A czy ja jestem potrzebny? Napiszę, tak. Bywały na tym forum wpisy w rodzaju:
> "Pascal zrób coś z tym...", "Gdzie jesteś, Pascal?", "Pascal do roboty", itp.
> Pewnie według Ciebie to nie jest uzasadnienie istnienia czegoś takiego, jak
> Pascal, ale ja pozwolę sobie pozostać przy zdaniu odmiennym. Byli też tacy,
> którzy uważali, że jestem zbyt pobłażliwy i z tego powodu odeszli na swoje
> własne forum. Jak widzisz, jesteś wyrazicielem jednej z wielu opinii i mam
> nadzieję, że zdajesz sobie z tego sprawę i nie popełniasz tym samy błędu,
który
> przypisujesz mi, to znaczy nie uznajesz swojej opinii za bezwzględnie słuszną
i
> jedyną prawdziwą? :)

No to ekstrapolację mamy z głowy. Jest tak jak piszesz i rzeczywiście można
znaleźć podobne wpisy. Tyle, że wyciągnąłeś je gdzieś z zamierzchłej
przeszłości i giną one w całej masie postów niezadowolych z moderacji
forumowiczów. Dla porządku dodam, że część z nich jest mało obiektywna.

>
> > > Mimo to kontynuujesz tę wymianę poglądów. :)
> >
> > Owszem, al nie powtarzam tych samych kwestii. Może nie zauważyłeś tego, a
> le
> > to forum otwarte i każdy może sobie przeczytać, co tu napisano, dopóki Pa
> scal
> > nie wytnie ;).
>
> Dokładnie na to samo liczę. :)

Cieszę się.

>
> > Jego nieprzemakalność mi nie przeszkadza.
>
> I vice versa. :)

Pascal! Ty się zwyczajnie odszczekujesz.

>
> > A gdzie te przeczące fakty?
>
> W tym samym miejscu, gdzie potwierdzające. :)

:) W tym wątku wszystkie wpisy oprócz naszych są te potwierdzające.

>
> > Zawsze będzie to jakaś część i co z tego?
>
> Ano to, że może całość jest trochę bardziej skomplikowana i mniej
jednoznaczna,
> niż próbujesz to przedstawiać. :)

Zawsze tak jest, jednak tym razem to niczego nie zmienia. Nigdy nie oczekiwałem
jednomyślności a Ty zdaje się, że ode mnie tego wymagasz, by uznać moje racje.

>
> > Na całość składają się opinie różnych ludzi, nie tylko moja jak słusznie
> > zauważyłaś. Szkoda, że nie stosujesz tej reguły do swoich opinii.
>
> Sęk w tym, że ja nie prowadzę tej dyskusji z zamiarem udowodnienia jakiejś
tezy
> .
> Wystarcza mi w zupełności, że poddam argumenty poddające wątpliwość Twoje
tezy,
> które piszesz tutaj z zaskakującą pewnością siebie. :)

Jak dotychczas nie podałeś ani jednego argumentu uzasadniającego Twoją pewność
o tym, że pisać na forum Analityczno-Umoralniającym jest dużo lepiej niż
pogadać z mężczyznami o męskich sprawach tutaj.
>

> To zrozumiałem. Ale nadal nie wiem, co ma z tym wspólnego moje zadowolenie. :)

Oj Pascal, Pascal. Tylko odpowiedź w pełni Cię satysfakcjonująca ( całkowicie
popierająca Twoje opinie tu wyrażone) zamknęła by sprawę. Nie miałbym nic do
gadania.

PS
Czy to prawda, że wcześniej pisałeś pod nickiem FDJ?
  Zagłosujecie na T.L. - Leppera w spódnicy?
Właśnie dlatego Michałku M. I dlatego że mamusia w dzieciństwie nie umiałą cię
wychować,skoro nie cenisz ludzich działających dla dobra publicznego.

Wędka technologiczna. Polska szansa na rozwój?
Bartosz Krzyżaniak, Puls Biznesu2006-09-16, ostatnia aktualizacja 2006-09-16
14:34
Wędka? Czemu nie. Byle pomogła w wydostaniu się z technologicznej prowincji, w
której Polska zdążyła już zagrzać miejsce.

Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG Rząd chce zwiększyć
nakłady na badania i rozwój (B+R). Ma w tym pomóc przygotowany pod
kierownictwem Teresy Lubińskiej, sekretarza stanu w kancelarii premiera,
program Wędka Technologiczna.

- Chcemy, by dzięki niemu powstało w Polsce kilkaset spółek technologicznych, z
których kilkanaście wejdzie na giełdę. Dziś systemu tworzenia tego typu spółek
nie ma, a przedsiębiorców jeszcze nie stać na to, aby sami angażowali środki na
badania i rozwój, zwłaszcza w zakresie wysokich technologii. Chcemy to zmienić.
Program jest po to, by firmy i badacze przygotowali się do jak najbardziej
efektywnej absorbcji unijnych środków - mówi Teresa Lubińska.

Potencjał jest...

A jest o o co walczyć. W grę wchodzi 8 mld EUR na lata 2007-13.

- To ponad 4 mld zł rocznie na innowacyjną gospodarkę. Tymczasem cały budżet na
naukę w przyszłym roku to 3,3 mld zł. Jeśli odpowiednio się nie przygotujemy,
powtórzy się sytuacja z lat 2004-06, kiedy nakłady na B+R miały wynieść 1,65
mld zł, a ostatecznie wyniosły 0,68 mld zł. I nikt się tym nie przejął - uważa
Teresa Lubińska.

Wędka Technologiczna zmieni warunki współpracy środowisk biznesowych i naukowo-
badawczych. Chodzi o wzrost innowacyjności i wykorzystanie polskiego potencjału
intelektualnego.

- A potencjał jest, o czym świadczy m.in. około 400 projektów, które wpłynęły
do nas w związku z programem (zainteresowani to głównie ośrodki naukowo-
badawcze, lecz także przedsiębiorstwa). Świadczy o nim także 21. miejsce Polski
pod względem publikacji badawczych, co należy uznać za znakomite osiągnięcie,
zważywszy, iż w klasyfikacji nakładów na B+R czy liczby wdrożonych patentów
jesteśmy na szarym końcu stawki - uważa minister Lubińska.

...pomoc ma być

Rzeczywiście, udział eksportu opartego na wysokich technologiach w eksporcie
ogółem jest u nas 18-krotnie niższy niż np. w Irlandii. Liczba zgłoszeń do
Europejskiego Urzędu Patentowego także pozostawia wiele do życzenia. To efekt
m.in. spadających z roku na rok nakładów na B+R, które w ciągu ostatnich
piętnastu lat zmniejszyły się o połowę (w relacji do PKB).

Program zakłada m.in. stworzenie ośrodkom badawczym możliwości do
komercjalizowania wynalazków i patentów czy utworzenie zespołu koordynującego,
który pomagałby w rozwijaniu współpracy i wymianie informacji między badaczami
a firmami, wspierałby badaczy finansowo i oceniał ich prace pod względem
komercjalizacji na różnych etapach rozwoju.

- Projekty będą sprawnie i prawidłowo oceniane (po raz pierwszy żądamy, by
recenzentami były osoby, które mają w swoim dorobku wdrożone patenty). Wybrane
zostaną tylko te, które będą miały rzeczywistą szansę na wdrożenie. Od razu
powiem, że w Polsce istnieją takie projekty i dowodem na to jest m.in. 400
projektów ostatnio do nas złożonych. Muszą być na światowym poziomie. Inaczej
nie ma to najmniejszego sensu - uważa Teresa Lubińska.

Realizacja programu wymaga jednak wsparcia państwa.

- Chcemy, by były to oddzielne środki przeznaczone na wysokie technologie. Z
analiz wynika, że będziemy w stanie ruszyć, jeśli na 2007 r. dostaniemy 900 mln
zł. Jeśli nie uda się wszystkich wygospodarować w budżecie - poszukamy innych
źródeł. Będziemy jednak zabiegać, by się znalazły - zapowiada Teresa Lubińska.

W dwóch kolejnych latach potrzeby wzrosną do odpowiednio 1,2 i 1,5 mld zł.

Bez tego ani rusz

Polska odbiega od światowych standardów nie tylko ze względu na wysokość
(niskość) nakładów na B+R, lecz także ze względu na ich strukturę. Na świecie
2/3 środków na badania pochodzi od prywatnych przedsiębiorców, reszta to sektor
publiczny. U nas jest odwrotnie: 3/4 środków pochodzi z sektora publicznego, a
1/4 - od firm.

Zdaniem Teresy Lubińskiej, nasze firmy nie są jeszcze gotowe do angażowania się
w takie projekty.

- To będzie dla nich problem, gdyż nie będą mogły w nieskończoność budować
pozycji konkurencyjnej, opierając się na taniej sile roboczej w Polsce, bo i
tak nie damy rady konkurować pod tym względem z Chinami. Nasi przedsiębiorcy
nie będą też konkurować kursem walutowym, bo złoty, wskutek uwarunkowań
makroekonomicznych (napływ środków z UE, inwestycje zagraniczne, import i
konieczność emisji papierów skarbowych zaowocują popytem na złotego), będzie
stale się umacniał, co doprowadzi do wyrównywania polskich i europejskich cen
towarów i usług. Dlatego wysokie technologie stają się dla przedsiębiorców
szansą na dalszy wzrost konkurencyjności - tłumaczy minister Lubińska.
  UPR-oszczona wizja świata R.Ziemkiewicza
watto napisał(a):

> Miedz ci już na to odpowiedział. Nikt nie czepia sie klienta, tylko
> marketingowych wymuszaczy popytu.
> A dziwi mnie, że nie wiesz, że potrzeby można stworzyć.
> Np. kawa bezkofeinowa, pokemony, Barbi, itd. Popatrz wokół siebie.

Ależ człowieku, gdyby ludzie nie chcieli kupywać kawy bezkofeinowej, czy innych
wynalazków, to po prostu by tego nie robili. I nie można tu mówić o
marnotrastwie, bo to klient decyduje na co wymieni swoją pracę (pieniądze).
Bardzo dobrze, że ludzie mają zróżnicowane potrzeby, bo dzięki temu inni ludzie
znajdują pracę (czyż nie?).

> > Uczciwość i prawo jest warunkiem sine qua non gospodarki kapitalistycznej.
> Bez
> > tego nie jest możliwa wolna konkurencja i wzrost najlepszych rynkowo firm.
> Poda
>
>
> I tu jest problem. Altruizm jest warunkiem sine qua non gospodarki
> komunistycznej.
> Ani tego, ani tego nie ma.
> Przesledz kariery Rokefllerów, Kennedych, czy ostatnio Gatesa. To nie uczciwóść
> ,
> ani cieńka praca ich do władzy i pieniedzy doprowadziła.
> Monopol i nieuczciwosc to główny srodek do wielkiego bogactwa.

Nie znam historii Rokefellerów i Kennedych, ale w przypadku Billa Gatesa, to
wygląda na to, że facet miał niebywałe szczęście i "dryg" do interesów. Wielkość
Gatesa polega na tym, że z firmy garażowej potrafił on zrobić giganta w ciągu
kilkunastu lat zupełnie uczciwie - jego produkty w oczach klientów były lepsze.
Poza tym sąd antymonopolowy w USA uznał, że Microsoft nie ma monopolu.
Moim zdaniem, to dobrze, że "American dream" się sprawdza a przykłady pokazują,
że droga od "pucybuta" do milionera jest możliwa. Gates jest bardzo specyficznym
przykładem, ale znalazły by się mniej spektakularne, równie ciekawe przykłady na
to jak pomysłowość i pracowitość jednostki zostaje przez społeczeństwo
nagrodzone.
W socjaliźmie urodziłeś się nikim i umierasz nikim. Jeżeli masz wrodzony dar do
lizusostwa, wpasowywania się w polityczny beton i układy personalne to zrobisz
karierę - zostaniesz dyrektorem zakładu w strategicznej dla Państwa branży, albo
nawet dyrektorem zjednoczenia. Możesz zostać ministrem, ba... nawet pierwszym
sekretarzem partii.

> Jeżeli panstwo nie utali reguł i ich nie egzekwuje, to wygrywają najbardziej
> brutalni i bezwzgledni osobnicy (a raczej grupy).

Jeżeli Państwo ustala reguły to:
1. Nie możesz prowadzić swobodnie działalności gospodarczej - zaspakajać ludzkich
potrzeb. Tworzą się kolejki po towary, których brakuje. A policja tropi
nielegalne fabryki czekolady (jeden z odcinków "07 zgłoś się").
2. Przedsiębiorcy zamiast zajmować się prowadzeniem biznesu tracą czas by
zaspokajać potrzeby urzędników (którzy sprawują władzę nad rynkiem)
3. Wzrasta korupcja, bo wszystko zależy od zgody urzędnika (jego "widzimusie").
Przepisy nigdy nie są na tyle spójne, by urzędnik nie mógł ich interpretować -
inaczej byłby nie potrzebny.
4. Marnostrastwo - czasu i środków przedsiębiorcy. Komputery mielą bez sensu
sprawozdania dla GUS, ZUS i US. Setki ton zupełnie bezwartościowego papieru
(gdzie są zieloni, kiedy ich potrzeba!!!)
5. Frustracja przedsiębiorców - nic nie warto robić - lepiej siedzieć cicho na
państwowym, bo za dzialalność prywatną można trafić do więzienia, albo stracić
majątek (Urząd Skarbowy jest bezlitosny).
6. Ostatnia faza: frustracja ludzi - kolejki, propoaganda sukcesu w mediach,
szaro, brudno, beznadziejnie - przerabialiśmy to w latach 70-tych i 80-tych.

W socjaliźmie wygrywają także bezwględni i brutalni osobnicy (wspierani przez
ZOMO).
Najgorzej jest w przypadku monopoli Państwowych. Brutalnie zdzierają z klienta
ostatnią złotówkę - do dzisiaj.
Bezwględność i brutalność w kapitaliźmie przeznaczona jest dla pracownika (też
nie zawsze - w kapitaliźmie bezrobocie jest na poziomie higienicznym i
kapitalista musi dbać o pracownika - inaczej odejdzie do konkurencji). Dzięki
kapitalistycznej surowości i dyscyplinie (jesteś do niczego - wynocha na bruk!)
produkt (usługa) jest tania i dobrze wykonana, a firma wiąże koniec z końcem i
nikt nie musi do tego dopłacać. Pracownik, jak to pracownik pomarudzi, ale ma
pracę i za otrzymane wynagrodzenie może kupić dobrej klasy produkty.
W socjaliźmie bezwględność i brutalność skierowana jest w stronę konsumenta. W
sklepie konsument jest natrentem (najważniejsze, żeby urząd nadzorujący był
zadowolony). Utarg się nie liczy. Jeżeli ktoś ma dopłacać do "społecznie
użytecznych" monopoli - to trudno.
Po co ja w ogóle tłumaczę takie oczywiste sprawy! Człowieku, jeżeli byłeś jeszcze
za młody, żeby pamiętać lata 80-te i 70-te, to zapytaj starszych. Ale nie o to
czy mieli pracę i płacę (czy się stoi, czy się leży...), ale o to co poza octem
było w sklepach dostępne. W Polsce od początku lat 90-tych "wraca nowe" i
urzędnicy produkują coraz więcej przepisów a w ramach integracji z UE zdobywają
coraz większą władzę. Podatki są coraz wyższe, wzrastają koszty pracy.
Prowadzenie przedsiębiorstw opłaca się coraz mniej (vide: wzrost gospodarczy) a
bezrobocie jest coraz wyższe.
Rząd Millera coś przebąkuje o pakiecie dla przedsiębiorstw, ale w gruncie rzeczy
klasa urzednicza nie ma interesu, żeby cokolwiek upraszczać i przez to tracić
kontrlę - w związku z tym gadanie to można włożyć między bajki.
  Rozmowa Polonusa na lotnisku w Warszawie
Gość portalu: Mirko napisał(a):

> W kazdej plotce jest podobno jakies ziarno prawdy, ale wszytkich oszolomow
> ktorzy za pomoca myszki, klawiatury i wszystkiego tego do czego one sa
> podlaczone rozsiewaja idiotyczne bzdety - jak to tutaj - powinno sie na chwile
> odgonic od komputerow (zeby ostygli) i w zamian dac do wyboru: miotle albo taka
>
> klawiature od polamanego akordeonu zeby sobie "popisali".
>
> Niestety, taka juz natura Internetu i e-maili, ze jak ktos cos potrafi
> sformulowac z grubsza i bez bledow ortograficznych sygnalizujacych najczesciej
> palanta, to moze to co napisza w 3 dni obleciec Ziemie i byc wymienione w
> wieczornych wiadomosciach za tydzien jako najnowszy idiotyzm, ktory zeby nie
> wiedziec jak dementowac to i tak dostanie nog i gdzies dalej poleci.
>
> To tak jak z tymi plotkmi o WTC: spisku Zydow czy fotce turysty na tarasie WTC
> z samolotem "A.A" o 500 m. od budynku w tle ponizej. Jakis glupek w Photoshopie
>
> to zmajstrowal i oblatuje to Swiat jako... zreszta niewazne.
>
> Nie wiem czy autorem powyzszej historyjki jest ten sam oszolom co podobnych
> postow na www.forumpolonia.com (na sz
> czescie wykluczyli go stamtad)
> czy na forum <a href="http://www.dziennik.com/www/forum/index.htm">www.dziennik
> .com/www/forum/index.htm</a> ale to zapewne ten
> sam klub filozofow domowych.
>
> Mieszkam i pracuje w Stanach. Z Polski wyjechalem z kilku powodow i m.in.
> wiejac przed wojskiem. I latam do Polski. W ostatnich paru latach zalatwialem
> milion spraw w kilku naraz Urzedach Skarbowych, poczynajac od Peseli i innych
> wynalazkow, ktorych nie bylo jak wyjezdzalem, nowy paszport itd i nigdzie nie
> krylem sie z tym, ze mimo poslugiwania sie Dowodem Osobistym z meldunkiem w
> Polsce mieszkam i pracuje gdzies indziej. WSZYSCY polscy urzednicy - od
> celnikow i "wopistow" na granicach poczynajac na Urzedach Skarbowych konczac -
> byli co najwyzej ciekawi jak sie w Stanach zyje, pracuje itd. NIKT mnie nie
> pytal o zadne ksiazeczki wojskowe i inne podobne bzdury. Panie w Urzedzie
> Skarbowym pytaly ile place podatow i jak wyglada rozliczenie. Byly po prostu
> ciekawe.
> Kilka spraw bylo nietypowych i wcale nie musialy byc zalatwione na moja korzysc
>
> ale byly. NIKT, NIGDZIE nie sugerowal i nie oczekiwal lapowek, prezentow czy
> kaw. Owszem moc przepisow i czasem sprzecznych ich interpretacji, wszystko
> trzeba osobiscie wystac i wychodzic - niewiele - jak w Stanach na telefon czy
> Internet ale poza tym ZUPELNIE normalnie.
> Nowy paszport - po wizycie u b. uprzejmego Naczelnika Wydz. Paszportow w
> Bielsku Bialej mialem za 2 dni, mimo ze powinno sie czekac dluzej. Wystarczylo
> przyjsc w godzinach przyjec, pokazac bilet na samolot za pare dni i napisac 4
> linijki podania.
>
> Jedyne miejsce, gdzie spotakem sie z "oporem" to Wydzial Motoryzacji czy jaktam
>
> sie to nazywalo, gdzie probowalem odzyskac zabrane mi przez Amerykanow polskie
> prawo jazdy kiedy wydawali mi amerykanskie (dostac duplikat?). Pani w Urzedzie
> grzecznie mi objasnila, ze owszem moge odzyskac ale najpierw musze zrobic
> badania i... oddac jej amerykanskie! Bo przeciez nie moge miec dwoch...
> Powiedziala dokladnie to samo co gosciu ilestam lat temu w Nowym Jorku.
>
> Problem z takimi historyjkami jak powyzsza, to to, ze Polacy przylatuajcy z
> zagranicy najczescie nie wiedza czy to moze byc prawda, Polacy z Polski tez nie
>
> wiedza, bo ich to jakby nie dotyczy.
>
> BYLEM, WIDZIALEM i jesli ten takst jest pomyslany jako zart: TO JEST TO GLUPI
> ZART. Tak jak i jego autor.
>
>

Mirko,

Nie wiem dlaczego ktos Ci w USA i w Polsce bzdury powiedzial w urzedzie. Urzednik wydzialu
komunikacji probowal zabrac mojej zonie prawo jazdy amerykanskie. Moja zona kategorycznie odmowila
i miala racje. Otoz po pierwsze Twoje amerykanskie prawo jazdy jest tez forma dowodu osobistego (karty
identyfikacyjnej) w USA i w zwiazku z tym nie moze Ci byc odebrane. Mozesz smialo sie klocic i pogadaj z
kierownikiem wydz. komunikacji jesli "biurwa" nie chce tego zrozumiec. Po drugie obywatelowi polskiemu
nie wolno jezdzic na prawie jazdy amerykanskim w Polsce w zwiazku z tym co taka pani zaproponuje jesli
odwiedzasz kraj ojczysty w czasie krotkiego urlopu i masz zamiar wypozyczyc samochod (niektore
wypozyczalnie wypozycza Ci samochod WYLAACZNIE ZA OKAZANIEM POLSKIEGO PRAWA JAZDY jesli
masz polskie obywatelstwo).

Po trzecie i co njawazniesze DOKUMENT NALEZY DO ORGANU WYSTAWIAJACEGO! W zwiazku z tym
nikt nie ma prawa Ci go odebrac poza tym organem (policja odbierajac przekazuje go temu organowi ale
tylko policja poza tym organem jest uprawniony do tego). To dotczy zarowno sluzb polskich jak i
amerykanskich. Amerykanie rowniez nie maja prawa Ci odebrac polskiego prawa jazdy jesli jestes
obywatelem polskim (niezaleznie czy masz obywatelstwo amerykanskie). Wlasnie na tej zasadzie
zrobilem amerykanskie prawo jazdy (okazujac moje polskie i zdajac egzamin tylko z teorii a nie z jazdy),
ale obecnie posiadam dwa prawa jazdy - polskie i amerykanskie (podobnie moja zona tylko ze ona
zrobila polskie prawo jazdy na podstawie amerykanskiego - tez tylko egzamin z teorii w Polsce - ustawa
regulujaca to obowiazuje od 1998 albo 1997 roku).

Mysle z powinienes ze sprawa zabierania dokumentow zwrocic sie do prawnika. Oboje z zona mamy dwa
prawa jazdy i to moja zona wybila z glowy odbieranie niestety niedoinformaowanemu inspektorowi w
czasie egzaminu i pozniej w wydziale komunikacji. To jest bzdura i lepiej zeby urzednicy zarowno w
Polsce jak i USA dowiedzieli sie o tym.

Prawo jazdy jest owszem wymieniane USA przy przenosinach ze stanu do stanu. Jednakze nalezy ono do
Motor Vehicle Services - agencji miedzystanowej - natomiast polskie prawo jazdy nie nalezy do MVS ale
do polskiego wydz. komunikacji (jesli jest wystawca) wiec nie maja prawa Ci go odebrac przy wyrabianiu
prawa jazdy amerykanskiego.

Pozdrawiam,
MaciekS

P.S> Acha i takie odbieranie jest bezprawne i mozesz to powiedziec urzednikowi. Jest to czesto
okreslane jako kradziez dokumentu - dokument nawet nie nalezy do Ciebie jak to juz pisalem tylko jest
wystawiany na Ciebie.
 



Urząd Skarbowy Wynalazek Telefony
Urząd skrabowy Nowy Targ
Urząd skrabowy Psie Pole
Urząd Mokotów Wynalazek
urodziny dzieci Kraków
Urząd Miasta Ustroń
Urząd Miejski Augustów
URSUS 4011 DO REMONTU
Urząd Wojewódzki wikipedia
Urząd Miasta Jasła
Urząd Pracy w Gdańsku
Urząd Komunikacji Nowy Sącz
Urząd Celny Pocztowy Poznań
Urząd Gminy Stara Biała
Urząd Gminy Milówka
  • mieszkania;olsztyn;wynajem
  • www prace sciaga pl
  • doladuj komorke za darmo
  • uzdrowisko nida busko zdroj
  • herb dziwnowa
  • ceny mieszkan olsztyn
  • plany budowy miasta kielce 12
  • co wybraE6 truth czy eternity
  • 2222strony;z;radiem;internetowym2222